1. W blasku sygnetów V


    Data: 24.04.2026, Autor: Anonim, Źródło: Lol24

    ... wtuliła się w nią, wciskając czoło w jej pierś.
    
    – Czy potrafisz dochować tajemnicy? – jej głos był prawie bezgłośny, drżał jak pajęcza nić na wietrze. – Obiecasz, że nikomu nie powiesz?
    
    Małgorzata objęła ją mocniej, czując ciepło jej drżącego ciała. – Obiecuję, Agatko. Cokolwiek mi powiesz, zostanie między nami.
    
    Przez chwilę leżały w milczeniu, tylko szloch przerywał ciszę. Potem padły słowa, których Małgorzata nie spodziewała się usłyszeć nigdy.
    
    – Dobrze więc… – Agata zacisnęła powieki, jakby to miało uchronić ją przed ciężarem prawdy. – Aleksander… umiera.
    
    Małgorzata poczuła, jakby coś ścisnęło jej klatkę piersiową w stalowym imadle. Nie mogła zaczerpnąć oddechu. Serce biło jej chaotycznie, a w oczach momentalnie pojawiły się łzy. Przez chwilę miała wrażenie, że się przesłyszała.
    
    – Co…? – zdołała tylko wydusić. – Jesteś pewna?
    
    Agata zalała się łzami jeszcze bardziej, a każde jej słowo raniło Małgorzatę niczym ostrze. Opowiadała o tym jak znalazła w dokumentach brata wyniki rezonansu, o dwóch nowotworach, jeden w płacie czołowym, drugi w móżdżku. I o tym jak lekarz, który, gdy zobaczył te wyniki, powiedział Aleksandrowi o miesiącach, może kilku latach życia.
    
    Każde zdanie wbijało się w serce Małgorzaty coraz głębiej. Chciała coś powiedzieć, zaprzeczyć, dodać otuchy, ale nie potrafiła. Jedyne, co mogła zrobić, to mocniej przycisnąć Agatę do siebie, jakby w tym uścisku można było odnaleźć jakiś ratunek.
    
    Obie płakały już bez słów. W końcu zmęczenie i ...
    ... rozpacz sprawiły, że łzy wyschły, a ciała poddały się senności. Zasypiały wtulone w siebie, jak dwie kobiety złączone wspólnym bólem.
    
    Agata obudziła się pierwsza. Światło poranka sączyło się przez zasłony, rozlewając po pokoju mleczną poświatę. Leżała cicho, wpatrując się w twarz ciotki. Małgorzata spała spokojnie, jej oddech był równy, niemal dziecięco ufny. W tej chwili, tak odległej od dramatyzmu poprzedniego wieczoru, wydawała się Agacie kimś bezpiecznym, kimś, na kim można się oprzeć. Poczuła ciepło, ale i wyrzut sumienia, że zmusiła ciotkę do wysłuchania tak ciężkiej prawdy.
    
    Kiedy Małgosia otworzyła oczy, przez chwilę wyglądała na zdezorientowaną, ale zaraz dostrzegła spojrzenie siostrzenicy.
    
    – Już lepiej się czujesz, kochanie? – zapytała, podpierając się na łokciu.
    
    Agata uśmiechnęła się blado, choć w jej oczach wciąż czaiły się ślady nocnych łez.
    
    – Tak… – zaczęła cicho. – Wiesz, zanim zasnęłam, dużo o tym myślałam.
    
    Małgorzata skinęła głową, czekając w ciszy.
    
    – Aleks… on sam mówił, że pogodził się ze swoim losem. Nie chce, żebym przejmowała się nim bardziej niż on sam się przejmuje – kontynuowała Agata. – I pomyślałam, że to, co mogę zrobić, to po prostu być przy nim. Często. Tak, żeby ten czas, który mu został, był naprawdę dobry. Żeby czuł, że nie jest sam.
    
    Jej głos zadrżał, ale tym razem nie rozpadła się w płaczu, mówiła z cichą determinacją.
    
    – No i… – zawahała się na chwilę – zacznę się bardziej starać na uczelni. Bardziej pracować. Chcę, ...
«1234...11»