1. W blasku sygnetów V


    Data: 24.04.2026, Autor: Anonim, Źródło: Lol24

    ... żeby nasza współpraca coś znaczyła. Żeby mógł zobaczyć, że to miało sens.
    
    Małgorzata słuchała w milczeniu, a w jej sercu ścierały się dwa uczucia. Dumę budziła dojrzałość siostrzenicy, jej chęć, by zamienić rozpacz w działanie. Ale zarazem Małgosia czuła ukłucie żalu, bo Agata była przecież taka młoda, a już musiała dźwigać brzemię myśli o chorobie, śmierci i pożegnaniu ukochanego brata.
    
    – Masz absolutną rację – powiedziała w końcu, obejmując ją delikatnie ramieniem. – Też powinnam tak do tego podejść. Być dla niego wsparciem, cieszyć się każdą wspólną chwilą… Nawet jeśli będzie mi trudno ukrywać, że wiem.
    
    Zbliżyła twarz do Agaty i ucałowała ją w czoło. – Zrobimy to razem, dobrze?
    
    Agata skinęła głową, a na jej twarzy pojawił się cień uśmiechu. Poczuła ulgę, że nie jest sama w tej decyzji, że ciocia ją rozumie.
    
    Po chwili Małgorzata wstała, przeciągając się lekko, jakby chciała otrząsnąć się z ciężaru rozmowy. – A teraz… co chcesz zjeść na śniadanie? – zapytała tonem świadomie lżejszym.
    
    – Cokolwiek – odpowiedziała Agata, unosząc się na łokciach. – Mam jeszcze trochę do zrobienia.
    
    – Na przykład? – Małgosia spojrzała na nią pytająco.
    
    – Aleks kazał mi przygotować jakiś elegancki strój, w razie gdybyśmy musieli wziąć udział w konsultacjach z policją. Chciałam to zrobić wczoraj, ale… nie miałam do tego głowy.
    
    Małgorzata uśmiechnęła się ciepło.
    
    – To zrób tak: rozłóż kilka zestawów na łóżku, a jak skończę w kuchni, pomogę ci wybrać.
    
    – Dobrze – ...
    ... odparła Agata, a jej uśmiech tym razem był bardziej szczery. Była wdzięczna, że ma obok siebie kogoś, kto potrafi zamienić ciężar w coś prostszego, zwyczajnego.
    
    Gdy Małgorzata wyszła, w pokoju rozbrzmiał cichy brzęk naczyń z kuchni. Agata westchnęła i podeszła do szafy. Zaczęła wyciągać ubrania, ciemniejszą sukienkę, marynarkę, spódnicę – układając je na łóżku. Drobny, zwyczajny gest, który na moment pozwalał zapomnieć, jak wielki ciężar niósł ten poranek.
    
    Samochód sunął spokojnie przez miasto, rozświetlone jeszcze popołudniowym słońcem, które powoli przechodziło w złocistą szarość. Agata siedziała obok Aleksandra, wciąż odczuwając lekkie przyspieszone bicie serca, nie tylko przez to, dokąd jechali, ale też przez samą jego obecność. Zerknęła na niego ukradkiem. Ubrany w grafitowe garniturowe spodnie i czarną koszulę wyglądał dokładnie tak, jak przewidziały razem z ciocią, elegancko, ale z nutą mrocznej powagi. Na tylnym wieszaku wisiała marynarka, a czarny pasek i buty dopełniały jego spójnego, przemyślanego wizerunku.
    
    Agata poczuła cichą satysfakcję. Udało jej się trafić. Jej grafitowa sukienka i żakiet, dobrane z pomocą cioci Małgosi, sprawiały, że stanowili harmonijną całość. W dodatku czarna torebka i szpilki wpisywały się idealnie w tę kompozycję. Zadrżała jednak lekko na myśl, czy Aleksander to zauważył. Czy dostrzegł, że tak bardzo się starała, by wyglądać odpowiednio przy nim?
    
    Jeszcze przed kilkoma godzinami siedziała jak na szpilkach, oczekując telefonu. Całą ...
«1...345...11»