1. W blasku sygnetów V


    Data: 24.04.2026, Autor: Anonim, Źródło: Lol24

    ... sobotę wypełniało jej napięcie, świadomość, że Aleksander mówił, iż policja najczęściej dzwoni w weekendy, sprawiała, że nasłuchiwała wciąż dźwięku telefonu. A gdy już zaczęła tracić nadzieję, że dziś się coś wydarzy, zadzwonił. Jego głos brzmiał spokojnie, rzeczowo, a pytanie o przygotowany strój sprawiło, że poczuła, jakby ktoś docenił jej starania. A teraz siedziała obok niego, faktycznie gotowa, jak partnerka w pracy, a nie tylko młodsza siostra.
    
    – Bardzo ładnie wyglądasz – powiedział, gdy wsiadła do samochodu.
    
    Słowa te wracały do niej teraz jak echo, mieszając w głowie poczucie dumy i zakłopotania. Czy mówił to tylko o ubraniu? Czy naprawdę zauważył ją samą, a nie tylko strój? Podziękowała wtedy cicho, uciekając spojrzeniem, nie chcąc, by dostrzegł jej zakłopotanie.
    
    Wjechali na bardziej ruchliwą ulicę, światła samochodów odbijały się w szybie. Aleksander wreszcie przerwał ciszę, opowiadając rzeczowym tonem o zleceniu.
    
    – Dzwonili z Radomia. W mieszkaniu znaleziono starszą kobietę… w kuchni. Było tam dużo krwi. Policjanci, którzy weszli, określili to jako krwawą łaźnię. Nie znaleziono narzędzia zbrodni. Zabezpieczyli teren i czekają.
    
    Agata zesztywniała, poczuła, jak żołądek kurczy się w nerwowym skurczu. Słowa „krwawa łaźnia” utkwiły w jej wyobraźni, a obraz czerwieni rozlewającej się po ścianach i podłodze napłynął zbyt wyraźnie. Zrobiło jej się zimno, a dłonie mimowolnie zacisnęły się na torebce leżącej na kolanach.
    
    Aleksander spojrzał na nią kątem ...
    ... oka.
    
    – Nie bój się. Zwłoki ci krzywdy nie zrobią. – Jego głos brzmiał spokojnie, jakby mówił o czymś codziennym. – Pierwszy raz może być trudny, ale z czasem przywykniesz. Z każdym kolejnym będzie łatwiej.
    
    Agata przełknęła ślinę, próbując uspokoić oddech.
    
    – Postaram się… jakoś to znieść – odpowiedziała cicho, ale w jej głosie brzmiała determinacja. Wiedziała, że musi.
    
    Miasto powoli zostawało za nimi. Za szybą rozciągały się szarzejące pola, mijane wioski i sylwetki drzew zlewających się z ciemniejącym niebem. W kabinie panowała atmosfera półcienia, rozświetlana tylko przez reflektory samochodów mijających ich na drodze.
    
    Agata, czując, że napięcie opada, pozwoliła sobie znów zerknąć na Aleksandra. Wyglądał spokojnie, skupiony, jakby cała sytuacja była dla niego czymś zupełnie naturalnym. Dla niej jednak była to wyprawa w zupełnie nowy świat. I właśnie dlatego, pomyślała nagle, to może być doskonała okazja. Przypomniała sobie swoją rozmowę z chatemGPT, rady, by w sprzyjającym momencie zaproponować Aleksandrowi grę w pytania. Serce znów przyspieszyło, gdy wyobraziła sobie, że lada chwila może to zrobić.
    
    Ale na razie trwała w milczeniu, wsłuchując się w rytm silnika i w swoje własne rozbiegane myśli.
    
    Agata siedziała chwilę w milczeniu, wpatrując się w przesuwające się za szybą krajobrazy. Serce biło jej szybciej, jakby nagle miała podjąć decyzję o skoku na głęboką wodę. Nie mogła już dłużej tego w sobie tłumić. Od rana obiecywała sobie, że spróbuje, że nie ...
«12...456...11»