1. W blasku sygnetów V


    Data: 24.04.2026, Autor: Anonim, Źródło: Lol24

    ... skrępowania. – Czekam na kogoś takiego jak on. Albo po prostu na niego. – Zniżyła głos, jakby zdradzała największą tajemnicę. – Wiesz, muszę ci się do czegoś przyznać.
    
    Agata poczuła ukłucie w żołądku.
    
    – Pamiętasz, jak rzuciłam się na niego i pocałowałam go namiętnie z języczkiem?
    
    – Pamiętam – odpowiedziała cicho, czując narastającą zazdrość.
    
    – No właśnie. Od tamtej pory mam sny z tym związane. – Jadzia mówiła szybko, jakby nagle coś w niej pękło. – Śni mi się, jak odwraca mnie tyłem i przyciska do siebie. Czułam go wtedy przez ubranie, twardego, tak blisko… W snach jego dłonie błądzą po moim ciele, by w końcu wedrzeć się pod moją bieliznę i mnie czule pieścić, a ja sięgam do jego gaci, czuję w dłoniach jego twardego kutasa, każdą żyłkę na jego powierzchni. Zaczynam go pieścić w rytm, jaki on wyznacza swymi pieszczotami na moim ciele. I zawsze, zawsze kiedy ma dojść do czegoś więcej, nagle się budzę! – wybuchła pół śmiechem, pół frustracją. – Sama już nie wiem, czy to on tak dobrze całuje, czy ja mam coś nie tak z głową.
    
    Agata słuchała, a w jej wnętrzu mieszały się sprzeczne uczucia. Z jednej strony żar zazdrości palił ją od środka, z drugiej strony dziwna satysfakcja: oto Jadzia otwarcie przyznawała, że to ona, Agata, ma ten przywilej spędzać czas u boku Aleksandra.
    
    – Chętnie spróbowałabym jeszcze raz – mruknęła Jadzia. – Zarzuciłabym mu ręce za szyję, oddała się chwili i zobaczyła, czy moje sny się potwierdzą. Cholernie ci zazdroszczę, Aga. Masz tyle ...
    ... okazji, żeby się do niego zbliżyć… a ja? Jak na razie pozostają mi fantazje o nim.
    
    Agata parsknęła śmiechem, choć jej twarz płonęła rumieńcem.
    
    – Rozumiem cię – odparła, uśmiechając się mimo ukłucia w sercu.
    
    – Ale ja tu gadu-gadu, a co u ciebie? – zreflektowała się kuzynka. – Co teraz robisz?
    
    – Jadę z Aleksandrem do Radomia, na oględziny miejsca zbrodni – odpowiedziała Agata.
    
    W słuchawce zapanowała cisza.
    
    – Czekaj, czekaj… – odezwała się w końcu Jadzia. – On tam siedzi obok ciebie?
    
    – Tak – przyznała Agata.
    
    – To w takim razie ucałuj go ode mnie… najlepiej namiętnie. – Tu jej głos przeszedł w szept pełen figlarności. – Najlepiej w sam czubek jego twardego kutasa.
    
    Rozległ się chichot, a Agata poczuła, jak jej twarz płonie. Serce zabiło jej szybciej, a dłonie ścisnęły telefon mocniej.
    
    – Dobra, nie przeszkadzam wam – dodała Jadzia, nadal rozbawiona. – Udanej podróży!
    
    – Dzięki… – wydusiła Agata, po czym się rozłączyła.
    
    Zamknęła na chwilę oczy, wciąż czując echo słów kuzynki. Zazdrość paliła ją, ale gdzieś pod nią czaiła się ukryta przyjemność, świadomość, że Jadwiga tak naprawdę pragnęła tego, co ona miała teraz na wyciągnięcie ręki.
    
    Agata odłożyła telefon na kolana, wpatrując się przez chwilę w przesuwający się za szybą krajobraz. W samochodzie zapanowała cisza, ale w jej głowie wciąż dudniły słowa Jadwigi, szczere, odważne, a momentami tak prowokujące, że sama Agata nie wiedziała, czy bardziej się oburza, czy zazdrości. Czuła, że serce bije jej ...
«12...789...»