1. Marta i monstrum. W lesie


    Data: 30.04.2026, Autor: Anonim, Źródło: Lol24

    ... totalną dominację. Wiedziałam, że może ze mną zrobić co zechce, a ja mogę jedynie czekać na dalszy bieg wydarzeń.
    
    W pewnym momencie poczułam jak coś przesuwa się po łydce i podąża w górę… Dotarło do kolana i sunęło się po udzie.
    
    Tu poczułam jak jakieś macki, miękkie macki, badają moje uda… Czułam się, jakbym była macana… Jakbym była obmacywana przez jakiegoś napalonego młodziaka, który wpakował mi dłoń pod spódnicę… Macki dotykały moich ud dość delikatnie, ale jakby metodycznie, jakby je na swój sposób chłonęły. Z jednej strony czułam się nieswojo, ale z drugiej… byłam podniecona… Niemal jak na jakiejś randce z nowopoznanym chłopakiem, który już na pierwszym spotkaniu postanowił wściubić swoje łapsko pod moją kieckę.
    
    Tymczasem macki badały misterną koronkę manszety pończochy, jakby starały się ją zapamiętać. Trwało to chwilę i już przesunęło się wyżej, na gołe ciało moich ud… Zadrżałam, jeszcze bardziej zaniepokojona. I jeszcze bardziej podniecona. Na nagiej skórze czułam dokładnie, że te macki nie dość, że są miękkie, to także lepkie, jakby wydobywał się z nich jakiś śluz…
    
    Zmierzały wciąż w górę… jakby zygzakiem. Miałam olbrzymią chęć je powstrzymać, ale moje ręce, wciąż trwały w niewoli stalowego uścisku.
    
    Gdy macki zbliżyły się do moich majtek, cichutko zaprotestowałam, choć doskonale wiedziałam, że to i tak nic nie da. - Proszę… nie…
    
    Dręczyło mnie sto pytań - “Do czego to prowadzi? Co to stworzenie chce osiągnąć? Co zechce zrobić z moja cipką???”
    
    Za ...
    ... moment poczułam dotyk na majtkach. To coś było coraz bardziej ciepłe i… coraz bardziej wilgotne. Zaczęło powoli przesuwać się po wzgórku i mojej cipce. Czułam jak naciska mi na płatki i lekko szoruje po nich. I trwa to… i trwa… Ku mojemu zaskoczeniu odczuwałam przyjemność… Czułam, że wilgotnieję… “Boże, jakieś monstrum uprowadziło mnie wgłąb lasu, dotyka mnie…, a ja się tym podniecam!” Znów próbowałam się szarpać i zacisnąć mocniej uda. Nie zrobiło to żadnego wrażenia na tym potwornym „wężu”. Uchwyt na moich nadgarstkach, kostkach i w pasie nadal był kamienny ale bardzo delikatny. Tak jakby owo monstrum nie miało zamiaru mnie skrzywdzić, ale miało wobec mnie jakieś inne plany… Poczułam kolejne wiotkie i cienkie macki chwytające ramiączka sukienki. Za moment zsunęły je z ramion i zdecydowanym ruchem zsunęły ją poniżej piersi. Poczułam jak znikają macki obejmujące mnie w pasie. Ale tylko na chwilę. Sukienka została zsunięta jeszcze niżej, już tylko moje biodra i pupa były nią okryte. Opaska w pasie wróciła. I znów czułam, że owija mnie potężnym uściskiem. To monstrum bez żadnego wysiłku uniosło mnie kilka centymetrów w górę. Leżałam więc opierając głowę i barki o trawę, ale moja pupa i nogi były w górze. Chwilkę był spokój, gdy nagle poczułam liczne cieniutkie „witki” sunące po skórze brzucha. I dążyły w górę. Czułam jak przesuwają się po piersiach, jak sięgają dekoltu… Chwilkę gładziły mnie po dekolcie i wtem… Macki pociągnęły mnie za ręce, tak, że usiadłam. Zastanawiałam się, ...
«1234...»