-
Marta i monstrum. W lesie
Data: 30.04.2026, Autor: Anonim, Źródło: Lol24
... co ma na celu to tajemnicze monstrum? Dlaczego mnie rozbiera? Co planuje? Nie wiem czemu, ale moje myśli meandrowały w kierunku tego, że zostanę wykorzystana... I to mnie jeszcze bardziej podniecało. Zwłaszcza po tym jak masował moją cipkę przez majtki. Wąż nie próżnował. Widziałam jak owija się wokół miejsca gdzie leżałam. Byłam jakby rośliną w klombie, otoczoną przez cielsko nieznanego stworzenia. Jak na razie nie używał wobec mnie siły, nie zmuszał mnie do niczego… Nagle pojawiła się kolejna macka. Dużo większa i grubsza od wszystkich, które widziałam dotąd. Powoli uniosła się nade mną i zaczęła się zbliżać do mojej twarzy. Dotknęła czubka nosa. To prawie jak moja mama w dalekiej przeszłości, gdy całowała w nos swoją małą córeczkę. Po chwili zaczęła zmieniać kształt i okryła mi usta i nos. Zablokowała możliwość oddychania. Odruchowo otworzyłam usta. I wtedy poczułam jak coś wsuwa się w nie. To coś uwolniło mi nos więc mogłam na powrót oddychać swobodnie. Poczułam jak dotyka mojego podniebienia i lekko naciska na język. Miałam nieodparte wrażenie, jakbym miała w ustach… penisa. Tak samo ciepły, i tak samo nagle zaczął w mojej buzi rosnąć i twardnieć… I tak samo zaczął się poruszać… Czułam się, jak posuwana w usta… jakbym miała komuś robić loda… Jedyna różnica była taka, że nie mogłam objąć go dłonią, bo obie tkwiły uwięzione. Twardziel napierał i wdzierał się do mojego gardła, aż zaczęłam się krztusić. Wtedy na moment odpuszczał, by dać mi złapać oddech. Ale ...
... potem znów nacierał. Gdy przyspieszył, czułam się ewidentnie rżnięta w buzię… Traktował ją, jak cipkę… Po jednym z mocniejszych pchnięć w moich ustach pojawił się jakiś płyn. Gęsty, ciepły i… słodki. Nie wiedziałam co to. Chciałam wypluć, ale usta miałam szczelnie otulone macką, która mi to uniemożliwiała. Znów to coś zatkało mi nos. Nie miałam wyjścia, rozluźniłam gardło i połknęłam substancję. Miałam wrażenie, jakbym połykała spermę… Macka zniknęła jakby chowając się w cielsku węża. Po chwili poczułam jak robi mi się błogo i lekko znów się podnieciłam. Znów poczułam, że moja cipka robi się coraz wilgotniejsza, a sutki naprężają się i unoszą. “Czyżbym dostała jakiś afrodyzjak? To coś chce mnie niecnie wykorzystać…?” Co dziwne, nie przerażało mnie to, wręcz zaczynałam drżeć w oczekiwaniu na swój dalszy los. Po krótkiej chwili byłam już rozpalona jak po długich i intensywnych pieszczotach. Macki cały czas mocno trzymały mnie. Nagle przystąpiły do działania. Moje nogi zostały szeroko rozłożone na boki. Czułam jak moja szparka rozchyla się, gdy macki rozwarły mi uda szeroko, prawie do szpagatu. Znów pojawiła się ta masywna macka która poprzednio wsączyła coś do moich ust. Tym razem jednak pochyliła się nad moim wyeksponowanym łonem, osłoniętym delikatnym materiałem skąpych stringów. Poczułam jak na majtkach ląduje coś mokrego i lepkiego. Ale nie widziałam tego. Dawno, niemalże nigdy, nie byłam tak podniecona i rozpalona. Leżałam szeroko rozkraczona, bezbronna i niezdolna ...