1. Kupilem od kumpla jego matke


    Data: 08.05.2026, Kategorie: Mamuśki Autor: Andrzej Nowak, Źródło: SexOpowiadania

    Z zakłopotaniem spojrzałem jeszcze raz na Zosię, która uśmiechnęła się do mnie zachęcająco i nie wstając z fotela wyciągnęła nogi. A nogi miała wspaniałe, szczupłe, długie, w czarnych nylonowych pończochach ale z bransoletą wokół kostki. Złapałem się na tym że znowu gapię się na jej drobne stopy.— To jak będzie ? — spytał Jasiek biorąc filiżankę i siorbiąc herbatę— Zgadzasz się ?Zosia była matką Jaśka a sam Jasiek od pół godziny próbował mi ją sprzedać.Zdaje się że sytuacja wymaga jednak dodatkowego wyjaśnienia.Z Jaśkiem znaliśmy się od czasów szkolnych, nasi rodzice się przyjaźnili, razem jeździliśmy na narty. Jasiek był jednak kilka lat młodszy ode mnie, a jego matka parę lat młodsza od mojej. Pamiętałem ją dobrze. Zgrabna, elokwentna, świetnie szusowała po stoku, nie wylewała za kołnierz.Potem kontakt nam się urwał. Kiedy skończyłem 25 lat, odziedziczyłem całkiem niezłą fortunkę i zacząłem kompletować sobie harem niewolnic. W moim świecie nie było to niczym niezwykłym. Niewolnicy mieli ceny zbliżone do samochodów i tak jak samochody niewolnice bywały i luksusowe i przechodzone, nadające się na szrot, które można było kupić za grosze i odltimery – dojrzałe milfy wymagające nieco nakładów, ale mogące się pięknie odpłacić.Samo kupno niewolnicy nie stanowiło problemu. Były i wyspecjalizowane domy aukcyjne, ale i na OLX można było coś trafić. Problemem było utrzymanie – musiało być cię stać na wykarmienie i ubranie niewolnika a na dodatek taki niewolnik czy niewolnica ...
    ... musiał gdzieś spać. Jeżeli dysponowało się trzema pokojami w bloku, robiło się ciasno. Na szczęście miałem obszerną willę, a moje dziewczyny spały razem w pokoiku na poddaszu. Na razie miałem trzy: Mulatkę, Azjatkę i Europejkę. Wszystkie w wieku 17- 19 lat. Ale o nich kiedy indziej, odbiegłem od tematu.W zeszłym tygodniu po latach, odezwał się Jasiek. Był niezwykle serdeczny i koniecznie chciał się spotykać. Nie chciał w ogóle powiedzieć po co się mamy spotykać i był strasznie namolny. Jednym słowem: same czerwone flagi. Byłem pewien że będzie chciał mnie na coś naciągnąć i kazałem mu iść do diabła. Mimo to nie odpuszczał a na dodatek koniecznie chciał przyjść z matką.Zgodziłem się wreszcie, trochę z sympatii do Zosi a trochę z ciekawości jak teraz wygląda.Jasiek przyszedł sztywny, w garniaku, speszony, a im bardziej starał się być pewny siebie, tym było gorzej. Ale za to Zosia rozkwitła. Nie mogłem od niej oderwać wzroku. Smukła jak dawniej, wąska w biodrach i w pęcinach jak rasowa klacz, z niewielkimi kurzymi łapkami wokół oczu, z dyskretnym makijażem, roztaczała aurę dojrzałej zmysłowości. Musiała mieć po czterdziestce, ale wyglądała na mniej. Ubrana była w króciutką czarną sukienkę z dzianiny cudownie opływającą jej kształty i odsłaniającą plecy. Dekolt też był spory, miałem wrażenie że jej piersi zaraz z niego wyskoczą. Do tego wspomniane już czarne, nylonowe pończochy i wysokie, czarne czółenka na obcasie, z czerwoną podeszwą, które grzecznie zdjęła wchodząc do willi. Jak ...
«1234...7»