-
Braterstwo cz. 12
Data: 15.06.2026, Autor: Anonim, Źródło: Lol24
... nie na tyle daleko, aby stracić z nami kontakt wzrokowy. W końcu nadal byliśmy w Afryce i wszelkich niebezpieczeństw wokół nie brakowało. Bliskość rzeki z pewnością przyciągała zwierzęta, zarówno spokojnego żeru, jak i te drapieżne. Ada przytuliła łkającą Mbu i uspokajająco głaskała ją po plecach. Gdyby nie tragiczne okoliczności, powiedziałbym, że wyglądały niezwykle ponętnie – wtulone w siebie dwie piękności, drobna blondynka i długonoga hebanowa afrykańska gazela o urodzie zawodowej modelki. Nie dane mi było długo oglądać to niezwykłe widowisko, bo Zindu widząc, że już złapaliśmy oddech zarządził dalszy marsz. Zostawać tu dłużej nie było zbyt rozsądnie. Powiedział, że odpoczniemy dopiero wtedy, gdy znajdziemy bezpieczniejsze miejsce. Chcąc nie chcąc, trzeba było ruszać dalej. Już nie biegliśmy. Zindu prowadził, Mbu szła za nim, potem Ada a ja zamykałem naszą grupkę tak drastycznie zmniejszoną po stracie Marka. Nikt nie rozmawiał, bo każdy musiał jakoś w głowie sobie poukładać to wszystko, co się wydarzyło. Mbu jeszcze trochę pochlipywała, ale szybki marsz wyraźnie dobrze jej służył. Po około trzech godzinach równina zaczęła przechodzić we wzgórza, pokryte gdzieniegdzie krzewami i drzewami oraz pojawiającymi się coraz częściej skałkami. Im dalej szliśmy, krajobraz przeobrażał się w skalisty płaskowyż, poprzecinany wąwozami. W jednym z nich Zindu znalazł strumyk, który pozwolił nam ugasić pragnienie i obmyć się po trudach podróży. Pionowe skalne ściany dawały dużo ...
... cienia, mieliśmy dostęp do wody, więc miejsce było idealne na przeczekanie południowego skwaru i zregenerowanie sił. Byliśmy tak wyczerpani, że każde z nas zasnęło natychmiast po ułożeniu się na ziemi. Gdy się obudziłem, było już późne popołudnie. Dziewczyny jeszcze spały, zaś Zindu siedział przy ognisku piekąc dość grubego węża. Poczułem ssanie w żołądku, ale na jedzenie trzeba było jeszcze trochę poczekać. - Kiedy zdążyłeś go złapać i rozpalić ognisko? -zapytałem. - Jak spaliście. Ja nie potrzebuję tak długiego snu – odpowiedział. - Przecież tej nocy nawet nie zmrużyłeś oka … - Po prostu tak już mam. - Ok. I co teraz? Dokąd nas prowadzisz? - To już nie jest okolica dobra dla nas. Zdradziliśmy naszych braci, więc nie ma powrotu. - A wiesz może jak znaleźć miejsce, gdzie są biali ludzie? - Był kiedyś u nas biały misjonarz. Mówił, że tam skąd przyszedł jest więcej białych ludzi. - Trafisz tam? - Myślę, że to nie może być bardzo daleko. Znajdę. - Co tu tak apetycznie pachnie? - usłyszeliśmy lekko zachrypnięty głos Mbu. - Uuuuuuch! Zjem słonia z kopytami! - zawtórowała jej Ada przeciągając się zamaszyście. - Nie wiem, czy słonie mają kopyta – zaśmiałem się. - Mamy tylko jego trąbę – zażartował Zindu. - Wszystko jedno! Byle coś zjeść – zakończyła Ada, po czym kucnęła pod skałą i spomiędzy szeroko rozwartych ud wypuściła silny strumień moczu. Już tak przesiąknęła wioskowymi zwyczajami, że bez żadnego skrępowania sikała przy nas i to w ...