-
Za linią snu. Cz.3
Data: 26.06.2026, Autor: Anonim, Źródło: Lol24
... wstążkę i czerwoną szminkę, jak maskę. Usiadła na fotelu naprzeciwko niego, krzyżując nogi. Pilot w jednej dłoni, rózga w drugiej. — Taniec. Jak wczoraj. Tylko że dziś z kontrolą. — Uniosła dłoń z pilotem. — Jeden błąd i naciskam. Zaczął się poruszać. Ciało napięte jak struna, policzki gorące. Świat kurczył się do kobiety na fotelu, błysku w jej oku i ostrzeżenia ukrytego pod smakiem jej głosu. Marta patrzyła, jak tańczy, jak spala się w ruchu, jak walczy z rozkoszą i wstydem. Z każdą minutą była bardziej spokojna, chłodna, skupiona. On — wręcz przeciwnie. Zaschło mu w gardle. Czuł w sobie rwące napięcie. Wtem... Pik Przez sekundę jakby zadrżał. Coś z tyłu głowy. Coś obcego. Jak dźwięk z innego pokoju. Ale Marta nie przerywała. — Co się stało? — zapytała spokojnie. — Zamarłeś. — Nic... — wydukał. — Tylko... nie wiem... — Nie wiesz? — Uniosła pilot i nacisnęła. Wstrząs rozlał się po jego udach i plecach, wyrywając go z zamyślenia. Znów klęczał. Bez słów. Dysząc ciężko. — Naucz się oddychać — syknęła, zbliżając się. — Oddychaj tylko wtedy, gdy ci pozwolę. Zamknęła mu usta cienką taśmą. Potem rozkazała mu się położyć. Siadła okrakiem na jego udach, nie dotykając go jeszcze, tylko patrząc w oczy. Jej biodra poruszały się powoli, rytmicznie, jakby już go dosiadała. Ale nie dotykała. Napinała. — Wiesz, co jest najpiękniejsze w tej grze? — zapytała, zbliżając twarz do jego ucha. — Że to ja decyduję, kiedy przestanie być zabawą. On już ...
... ledwo trzymał się rzeczywistości. Jego myśli falowały jak obraz pod wodą. Coś dziwnego w nim rosło, jakby z wnętrza ciała. Jakby ktoś inny przyglądał się temu wszystkiemu przez szybę. Ale nie umiał się zatrzymać. Jej palce odwinęły taśmę z ust. — Dziękuję, pani — wyszeptał, niemal bezgłośnie. — Nie. Jeszcze nie. To dopiero wstęp. Wstała. Włożyła tylko cienką, przezroczystą sukienkę. Po chwili wróciła z czymś jeszcze — lusterkiem. Ustawiła je naprzeciwko niego, pod światłem. — Patrz, jaki jesteś — rozkazała. — Zobacz. Tak właśnie wyglądasz, gdy nie jesteś mężczyzną. Gdy jesteś moją zabawką. Stał się niemy. Chciał coś powiedzieć, może zaprotestować, może prosić. Ale nie mógł. Coś mu w gardle zamarło. Płuca pracowały nierytmicznie. A potem… Pik …i znowu. Nie słyszał już dobrze głosu Marty. Jakby przez szkło. Ona coś mówiła. Śmiała się? Świat zaczął się lekko przechylać. Uczucie było znajome, choć niezrozumiałe. Jakby zapadał się w siebie. Jakby ktoś gasił światło z końca korytarza. Ale gra wciąż trwała. Marta wciąż prowadziła. — Ubierz się — rzuciła Marta chłodno, jakby właśnie podjęła decyzję, która nie podlega dyskusji. Damian spojrzał na nią niepewnie, jeszcze klęcząc, z oddechem wciąż nierównym po wcześniejszej grze. Wciąż pachniał jej perfumami i winem, potem i lateksem, a w głowie szumiała mu dziwna mieszanina wstydu, pożądania i podniecenia. Ale Marta już sięgała po kluczyki do auta. — Szybko — dodała, nie patrząc na niego. — ...