1. Sponsor 21


    Data: 28.06.2026, Autor: Anonim, Źródło: Lol24

    ... zawsze będzie jej pragnął.
    
    Życie toczy się dalej. Monika namawiała mnie na terapię, ale nie chciałam o tym słyszeć. Wywlekanie problemów przed obcym człowiekiem i opowiadanie o tym, co zaszło, nie wchodziło w grę. Poza tym istniało spore ryzyko, że powiadomi służby. Tajemnica lekarska w takich sytuacjach nie obowiązywała.
    
    W końcu odebrałam połączenie od sponsora. Mimo licznych protestów Moniki umówiłam się z nim w naszym gniazdku. Z tego wszystkiego zapomniałam zapłacić za kolejny miesiąc. Właściciel na szczęście nie był tak natrętny i nie dzwonił do mnie w tej sprawie po kilkanaście razy dziennie.
    
    — Nie ma mowy, żebyś poszła tam sama. Trzeba go było zaprosić tutaj! Przecież i tak wie, gdzie mieszkasz! - wydzierała się na mnie jak oszalała po całym mieszkaniu. Wolałam, jak mnie przytulała. Była bardziej znośna, ale potrzebowałam takiej przyjaciółki, która czasem mną potrząśnie.
    
    — Nic mi przecież nie zrobi. Nie on - skomentowałam lekko się uśmiechając.
    
    — O w dupę! Zakochałaś się w nim?
    
    — Nie..
    
    — Co nie? Myślisz, że tego nie widać? Jaka ja byłam głupia, że wcześniej nie przyszło mi to do głowy. Dopiero teraz. Boże! Jak można zrobić coś tak beznadziejnego, jak zakochanie się w starszym żonatym sponsorze! Przecież tłumaczyłam ci zasady sponsoringu na początku. W tym układzie nie ma miejsca na miłość. Jest tylko seks i kasa. Przyjaźń to już jest spore przegięcie.
    
    — Przestań! - przerwałam jej słowotok. — Nie wmawiaj mi czegoś, co nie ma miejsca. Nie ...
    ... zakochałam się w Wojtku. To, że dobrze o nim myślę, nie znaczy, że tak łatwo zapominam, w co mnie wpakował - wyjasniłam.
    
    Współlokatorka nie uwierzyła tak łatwo. Musiałam wysłuchać jej rad i obiecać, że będę natychmiast dzwonić, gdyby coś się stało. Musiałam złamać zasadę, jaką ustaliłam z Wojtkiem i podałam jej adres wynajmowanego na seks mieszkania. Bez tego nie wypuściłaby mnie z domu.
    
    Na miejsce dotarłam spacerem. Czułam się, jakbym wyszła ze szpitala albo więzienia. Wszystko było takie obce, nowe. Ostatni raz miałam takie odczucia, kiedy przyjechałam pierwszy raz na rekrutację na studia. Wtedy też byłam pod wrażeniem dużego miasta.
    
    Był przede mną. Przywitał mnie ciepłym uściskiem dłoni, a potem mimo lekkiego oporu pozwoliłam się przytulić. Zaskoczył mnie. Zachowywał się jak czuły i opiekuńczy starszy brat. Nie znałam go takiego. No cóż. W takich chwilach każdy potrafi udawać kogoś, kim nie jest.
    
    — Przepraszam, że nie odbierałam i nie spotykałam się z tobą, ale chyba rozumiesz dlaczego.
    
    — Oczywiście, daj spokój. Jak się czujesz?
    
    — Jak wykorzystana i zgwałcona dziwka - wypaliłam całkiem szczerze patrząc mu prosto w oczy.
    
    — Dominika.... - zaczął, ale chyba zabrakło mu odwagi.
    
    Dopiero o chwili wyjaśnił mi jeszcze raz, jak ważne było dla niego uniknięcie odpowiedzialności. Sprawę z Konradem załatwili między sobą. Zapłacił mu odszkodowanie. Gdyby nie to, że przyjechała policja, sprawa byłaby znacznie prostsza.
    
    — Więc to nie twoja wina, tylko ochroniarzy, że ...