1. Sponsor 21


    Data: 28.06.2026, Autor: Anonim, Źródło: Lol24

    ... wezwali policję?
    
    Nie odpowiedział. Zachowywał się jak prawnik, który broni samego siebie. Niewiele brakowało, a wszyscy byliby winni tej sytuacji tylko nie on. Ja, bo zatańczyłam z Konradem. Konrad, bo zaprosił mnie do tańca i na spacer. Ochroniarze, bo zareagowali i policjanci, bo go zatrzymali, a potem dali się namówić na łapówkę w formie zbliżeniowej. Tylko że płatność nie odbyła się kartą, a moim ciałem.
    
    — Mam dla ciebie prezent - powiedzial po czym podał mi niewielką torebkę.
    
    — Dziękuje, ale mam dosyć prezentów i twoich ekstra pomysłów. Umawialiśmy się na coś zupełnie innego, jeśli jeszcze pamiętasz.
    
    — Pamiętam, ale to na przeprosiny. Poza tym na pewno ci się spodoba.
    
    — Widzę, że nie rozumiesz co do ciebie mówie - skomentowałam, po czym dla świętego spokoju zajrzałam do torebki, którą chwile wcześniej odebrałam z jego rąk. W środku był kluczyk od samochodu.
    
    — Nowy peugeot. Stoi pod blokiem, na pewno koło niego przechodziłaś.
    
    Stałam jak wryta. Nie docierało do mnie, co mówił. Faktycznie pod domem stał nowy odpicowany samochód. Nawet spojrzałam na niego, bo zawsze mi się takie małe i zwinne autka podobały. Na początku naszej relacji liczyłam, że po roku będzie mnie stać na coś podobnego, bo na nowy model musiałabym pracować nieco dłużej.
    
    — Mówisz poważnie? - zapytałam, a na mojej twarzy mimowolnie pojawił się uśmiech.
    
    Wojtek też się uśmiechnął, po czym poprowadził mnie za rękę do okna. Rolety były oczywiście zasłonięte, ale uchylił nieco ...
    ... jedną, abym mogła się upewnić, że to nie żart. Dla pewności nacisnęłam przycisk otwierania. Samochód zapiszczał, a kierunkowskazy na chwile się zapaliły. Ponownie nacisnęłam przycisk, a samochód zareagował identycznie.
    
    — Nie wierze - skomentowałam. Tylko co miałam na myśli? O jakim braku wiary myślałam? Braku wiary w szczęście, jakie mnie spotkało. No nie czarujmy się, nie każda dziewczyna w moim wieku dostaje auto na przeprosiny. A może chodziło mi o brak wiary w to, że tym cackiem chce mi zatkać usta i przekupić.
    
    Sama nie znałam odpowiedzi na to pytanie. Chciałam przyjąć prezent, ale nie mogłam tego zrobić.
    
    — Jest piękny, ale nie mogę. Obiecałam sobie, że nigdy więcej nic poza umówioną kwotą o ciebie nie wezmę, o ile w ogóle jeszcze będziesz chciał się ze mną spotykać.
    
    — Dominika, daj spokój.Co ty pleciesz dziewczyno? Oczywiście, że chce - zapewnił, o czym po raz kolejny przytulił mnie do siebie.
    
    — W takim razie uszanuj moją decyzję i zwróć samochód.
    
    — Jest kradziony, nie muszę go zwracać. Broniłem gang złodziei i dali mi w rozliczeniu.
    
    Powiedział to tak poważnym tonem, że przez chwile mu uwierzyłam. Dopiero rozbrajający uśmiech na jego twarzy na widok mojej miny uświadomił mi, że żartuje.
    
    — Bardzo śmieszne - skomentowałam z lekkim uśmiechem.
    
    Staliśmy tak przez chwile, przytulając się do siebie. Czułam się przy nim bezpieczna, choć doskonale pamiętałam, że był tam ze mną i tylko biernie patrzył, jak mnie gwałcą. Nie zrobił nic. Jego kariera była ...