-
Wiedźma Siedmiu Bram, rozdz. 1
Data: 11.07.2026, Autor: Anonim, Źródło: Lol24
... sprawdzając kopyto Demona, przekonał się, że syn pani tutejszego zamku może jednak obawiać się napaści. Potężny rozbryzg zimnej wody zalał mu twarz. To Sudrun brała rewanż za porażkę w wyścigu, którą zapewne dopiero teraz sobie uświadomiła. Nie pozostał dłużny, odpowiadając jeszcze bardziej obfitym chluśnięciem. Tamara wykazała dość opanowania, by najpierw wyprowadzić konie i przywiązać je do drzew, gdzie mogły skubać trawę, a dopiero potem przyłączyła się do trwającej w najlepsze bitwy. Z tą chwilą jej wynik został przesądzony. Walczył, jak mógł, i odgryzał się na różne sposoby, ale nie zdołał odwrócić swego losu. Zwłaszcza gdy Tamara zdradziecko użyła w roli czerpaka zdartej z pleców tarczy, wzmagając siłę rażenia. Jej towarzyszka podchwyciła ten podstępny pomysł i po chwili daremnie usiłował uniknąć zalania prawdziwymi fontannami wody. Na znak kapitulacji i przegranej zasłonił twarz dłońmi. Rozochocone dziewczęta kontynuowały zabawę jeszcze przez dłuższą chwilę, zanim ulitowały się wreszcie nad pokonanym przeciwnikiem, syte triumfu i roześmiane. Co prawda i one nie wyszły bez szwanku, ich długie warkocze ociekały wodą, podobnie jak skórzane pancerze i inne elementy wyposażenia. – No tak. Musimy teraz wszystko wysuszyć! – zauważyła Tamara. – Tobie może i ujdzie to na sucho, paniczu Marcusie, chociaż jesteś cały przemoczony. – Roześmiała się ponownie z własnego żartu. – Ale my na pewno stanęłybyśmy do raportu, gdybyśmy pojawiły się w koszarach z mokrymi tarczami i ...
... pancerzami. Przecież nie pada! – Znowu się uśmiechnęła. – Na szczęście mamy piękne popołudnie. Wszystko szybko wyschnie, jeżeli rozłożymy ubrania na słońcu – zauważył rezolutnie. – Bardzo dobry pomysł, paniczu. Prawdziwy z ciebie mistrz sztuki wojennej. – Sudrun włączyła się do rozmowy. Zdążyła już wyjść z rzeki i z udawaną niezdarnością próbowała rozpiąć pancerz. – Pomogę ci! – Przeszedł do ofensywy, zasługując w ten sposób na dopiero co otrzymaną pochwałę. Nie odmówiła, bez oporu poddając się jego zabiegom i nawet prowadząc w stosownej chwili rękę młodzieńca, chociaż tajniki tych zatrzasków znał bardzo dobrze. Gdy elementy pancerza i ubioru wojowniczki leżały już na trawie, wystawione na ciepłe promienie słońca, rozpuściła również warkocz, potrząsając mokrymi kędziorami, które opadły na ramiona. – Może zechciałbyś też rozczesać moje włosy? – spytała przekornie. – Nie zapominajcie o mnie. To ja dowodzę tym patrolem i także mam swoje prawa – przypomniała o sobie Tamara. – Ale ja byłam pierwsza! – Szlachetne panie, pozwólcie, że usłużę wam obydwu. – Marcus starał się przerwać ten żartobliwy spór. – Jesteś nie tylko strategiem, ale i prawdziwie dwornym kawalerem. – Brunetka również poprowadziła jego rękę, gdy rozpinał sprzączki pancerza. – A teraz pozwól, że my obie pomożemy tobie. Temu nie zamierzał się sprzeciwiać. Ich zręczne dłonie i jeszcze zręczniejsze palce szybko pozbawiły go kolejnych warstw odzieży. Dziewczęta, nie przejmując się ...