-
Wygrałem dziewczynę współlokatora w karty (wkurzyła się)
Data: 21.07.2026, Autor: Anonim, Źródło: Lol24
... łyk swojego piwa. - Sprawdzam. - Oznajmił w końcu. - i... chciałbym podbić, z tym, że została mi tylko dycha. - Podbijaj. - Powiedziałem pół żartem, pół serio. Domyśliłem się, że ma coś mocnego i pewnie przegram, ale uznałem, że będzie to dobra zabawa. - Nie, chodzi o to, że chcę podbić ostrzej. Znacznie ostrzej. Chcę całą pulę. W tym momencie i ja i Marta zrobiliśmy się co najmniej podejrzliwi. - Chcieć to se możesz, ale nie masz tyle kasy. - Zaśmiałem się. - Wiem to. - Odpowiedział. - Ale gdybym postawił coś innego? - Niby co? Tu zawahał się przez chwilę nim odpowiedział - A gdybym... postawił Martę, że jak wygrasz, to możesz ją przelecieć? W tym momencie ja zrobiłem gigantyczne oczy, a Marta się wydarła na niego. - Co ty pieprzysz? Powaliło cię? - Wrzasnęła. - Możemy odzyskać twoją kasę, moją, oraz zabrać jego, a mam mocną rękę, patrz. - Chciał pokazać jej swoje karty, ale ta nawet na nie nie spojrzała. - I chcesz postawić mnie? MNIE?! Ty serio zdurniałeś! Niby skąd pomysł, że w ogóle na to pójdę?! Osobiście starałem się nie reagować Marta dobrze wszystko wygarniała. Andrzej z kolei uspokajał ją, że na bank wygra, jak sprawdzę, a jak spasuję, to zgarnie to, co jest na stole. On mówił to wszystko poważnie. W końcu Marta wstała i wyszła z pokoju. Myślałem, że się obraziła, i słusznie, jednak po kilku wróciła... Z kondomem, trytytkami i zielonymi majtkami w rękach. Te pierwsze, powiedzmy że szybko położyła na stole, a te drugie ...
... energicznie i z dystansu podała Andrzejowi. - Zgoda. Postawisz mnie. - Skrzyżowała ręce pod piersiami. - I pod dwiema zasadami. Pierwsza, jak wygrasz, albo on spasuje, to dzielimy się pół na pół. - Po minie Andrzeja było widać, że już ten punkt mu się nie podoba. - Druga, jak przegrasz, to on mnie wyrucha na twoich oczach, gdy ty będziesz siedział przywiązany do krzesła. - Była niezwykle zdenerwowana. - Co? Nie mówisz poważnie. - Zaczął się bronić Andrzej. - Dobra, rozumiem, przep... - Nie. - Przerwała mu Marta. - Powiedziałam, że mnie postawisz, a nie "Możesz" postawić. - wskazała palcem na majtki, którymi w niego rzuciła. - Kładź je na pulę. Żaden z nas nie bardzo wiedział co robić, ale Andrzej zrobił to, co kazała Marta. Następnie spojrzała na mnie. - All in, czy pass? - Spytała, rozpinając górne guziki swojej czerwonej koszuli, uwydatniając dekolt. To poddenerwowało Andrzeja. - Pieprzyć to. - Odrzekłem. - Wchodzę. Wszystkie pieniądze trafiły na stół. A potem obaj odkryliśmy swoje karty. Andrzej miał na ręce... dwie damy. A trzecia była na stole. Gdy więc wszyscy porównaliśmy to z moją ręką, niemal pewna była moja porażka. Andrzej już nawet zaczął się cieszyć z wygranej. Marta jednak kontynuowała grę. Dołożyła kolejną kartę. Siódemka. "No to koniec" pomyślałem. Nawet jakby weszła druga ósemka, to jego trzy damy to przebiją. I tak z pewnych niemal trzech koła, wyjdę z niczym. Po czym na stół weszła... piątka. W tym momencie wszystkich zamurowało. Mały strit ...