-
Wygrałem dziewczynę współlokatora w karty (wkurzyła się)
Data: 21.07.2026, Autor: Anonim, Źródło: Lol24
... tak... uhh... to jest prawdziwy kutas. Takie powinny ruchać laski, a nie tamten zwiędły flak. O tak... wyruchaj mnie szefie! - Nie tak szybko. - Odparłem. - Mój kutas jest cały w twojej ślinie. Marta chwyciła moją rękę z jej majtkami. - To możesz go wytrzeć tym, a ja wstanę po gumkę. Oboje zrobiliśmy, jak mówiła. Wytarłem się wewnętrzną stroną. Następnie Marta nałożyła mi gumę i poprosiła, bym usiadł na krześle. Zrobiłem to. Ta z kolei usiadła na moim kutasie i zaczęła mnie ujeżdżać. Bez ceregieli. Po prostu ostre jebanie. - O tak! - Krzyczała, patrząc na Andrzeja. - Widzisz kurwa? To jest prawdziwe jebanie! Powinieneś mnie nie postawić, a oddać Filipowi, ty frajerze! Ah tak! Twój współlokator to prawdziwy facet, nie to, co ty, łajzo! Oh! Ty na własne życzenie mnie przejebałeś w karty, a on na twoje życzenie jebie mnie w cipsko! Oh! Ah! Andrzejowi niemal łzy zaczęły lecieć z oczu. Czuł się mega przybity. Było to po nim widać. Nawet mu współczułem, ale Marta miała rację. Sam se to idiota zrobił. Następnie Marta nachyliła się do mojego ucha i powiedziała mi, jaki jest jej dalszy plan. Zepchnąłem ją z siebie. Tak, że poleciała na podłogę. - Kładź się na stole, lala. Kiwnęła głową. Weszła na stół i położyła się na nim brzuchem. - Przodem do mnie! - Krzyknąłem. - Chcę widzieć twoją twarz. - Oczywiście, przepraszam. Czekaj, co ty... Ściągnąłem prezerwatywę, gdy była na brzuchu. - O kurwa, chcesz mnie na żywca? - Spanikowała. - Biorę, co ...
... wygrałem. - Po czym w nią wszedłem. - Hej, kurwa! A jak się schlapiesz i ją zaciążysz? - Krzyknął Andrzej załamany. - To będzie to nasz problem! - Krzyknęła Marta. - On może se robić co chce! - Następnie spojrzała na mnie, gdy ją ruchałem. - Ah Tak! Prawdziwy kurwa facet! Ten frajer na krześle. Masz jego kasę i jego dziewczynę! Tak kurwa tak! Jeb mnie! Ahhh! Ahhh! Oczywiście to wszystko, to był jej pomysł. Ściągnięcie gumy, ruchanie jej na żywca, oraz groźba schlapania. Postanowiłem dodać jednak coś spoza jej scenariusza. - A gdzie byś chciała, bym ci się spuścił, co? - Zaśmiałem się. - Gdzie chcesz! Ah! Ty tu jesteś Bossem! Ah. Znowu ją uderzyłem w twarz. Tym razem się nawet nie hamowałem. - Jak cię o coś pytam, to żądam odpowiedzi. Gdzie byś chciała, bym się spuścił? Teraz ona się lekko zdziwiła, więc chwilowo wypadła z roli. Szybko do niej jednak wróciła. - W moją cipę szefie! Zlej się we mnie! Daj mi porządną spermę, a nie te nędzne ślepaki tamtego frajera! Krzycząc to. widziałem. że była bliska szczytu. Pozwoliłem jej na to, po czym spuściłem się nie w nią, a na jej koszulę i dekolt. - Co? - Spytała nie wiedząc, co się dzieje. - Pytałem gdzie chcesz, by spuścić się gdzie indziej. - Roześmiałem się szyderczo, co z kolei wywołało śmiech u niej. Wytarłem sobie też fiuta jej majtkami. - Jasne szefie. Widzisz łajzo? Patrz na swoją dziewczynę w spermie twojego współlokatora. - Masz, wytrzyj się. - Rzuciłem jej tymi gaciami w twarz, a ona ...