-
Marta w melinie 4
Data: 29.07.2026, Autor: Anonim, Źródło: Lol24
... a w trakcie opowiadania moja dłoń niemal odruchowo powędrowała pod spódnicę..., a menele z wypiekami na zarośniętych pyskach słuchali z otwartymi gębami. Teraz już obydwaj walili sobie pod stołem kutasy, co zauważyłam nie bez satysfakcji. A było tak. Uczyłam wtedy w starszych klasach męskiego poprawczaka. Początkowo nie było łatwo, bo chłopcy nie uważali, rozrabiali na lekcjach i rzucali pod mym adresem niewybredne uwagi, mimo że ubierałam się zawsze niezwykle skromnie. Spódnica do połowy łydki i bluzka pod samą szyję oraz obowiązkowo biustonosz, choć nie zawsze go nosiłam żeby nie uciskał mych zbyt wybujałych piersi. Odpuściłam sobie tym razem majtki, bo przecież i tak nie mogli nic zobaczyć. Poskarżyłam się na zachowanie chłopców dyrektorowi, ale powiedział, że muszę sobie sama z tym poradzić. Poradziłam się więc starszej pani, która kiedyś była nauczycielką, i postąpiłam zgodnie z jej radą. Następnego dnia weszłam do klasy w zapinanej na guziki obcisłej białej bluzce opinającej nieuzbrojone w biustonosz piersi i w dość odważnej granatowej mini. Chłopcy oniemieli z wrażenia i zapanowała cisza. Nie usłyszałam nawet najmniej wulgarnej z ich odzywek rzucanych na każdej lekcji: „Chętnie wyruchałbym tę świętoszkę!”. Wykorzystując wrażenie jakie zrobiłam, usiadłam na stole tuż przed nimi i zakładając nogę na nogę (miałam właśnie białe, koronkowe majtki) zaproponowałam, że jeśli będą grzeczni na lekcjach, to zacznę przychodzić mniej więcej tak ubrana, a jeśli ...
... zdarzy się choć jeden wybryk, to wrócę do poprzedniego ubioru. „Będziemy bardzo grzeczni” – odpowiedział po chwili zaskoczenia najgorszy rozrabiaka mający posłuch w klasie, choć był bardzo gruby. I tak rzeczywiście było prawie do końca roku. Pozwalałam im cieszyć się moim sex-appeal’em, a mimo to nie usłyszałam już żadnej odzywki. Byli grzeczni, jeśli nie liczyć dość częstych westchnień, gdy któryś prawdopodobnie spuszczał się pod ławką, nie wytrzymując napięcia, zachwycony widokiem pod rozpiętym „niechcący” guzikiem bluzki albo przelotnym widokiem trójkąta majtek, gdy przekładałam nogi. To mi jednak wcale nie przeszkadzało, wręcz przeciwnie, przecież każda kobieta chce podniecać... i być podniecona. Gdy usłyszałam takie silniejsze westchnienie świadczące o wytrysku, przechodziłam natychmiast – niby przypadkiem - koło takiego delikwenta, specjalnie przy nim zwalniając, żeby zobaczyć oblanego spermą penisa, zanim speszony zdoła go wepchać w spodnie, a to nie przychodziło im łatwo, bo tak byli mną podnieceni, że mimo wytrysku kutaski nadal pięknie im sterczały. A ja? Cóż biedna mogłam począć, że na widok takiego polukrowanego fajfuska śliniłam majtki i wracając na nauczycielskie krzesło jeszcze chętniej przekładałam nogi, żeby zobaczyli takie wilgotne. I na tym się nie kończyło, bo gdy wychodzili na przerwę zamykałam pod jakimś pozorem drzwi i opierając stopy w szpilkach o stół odsuwałam majtki na bok i pieściłam się obydwiema rękami osiągając błyskawicznie ...