1. Noc w gorach


    Data: 31.07.2026, Kategorie: Nastolatki Autor: Fenyloetyloamin, Źródło: SexOpowiadania

    ... mnie już. O co może chodzić? Galopada myśli ustała po ponad minucie, gdy przyszła kolejna wiadomość."Nie wiem, możliwe, że masz coś lepszego do roboty albo pracujesz, ale chciałam Cię zapytać, czy nie chciałbyś wpaść na moje urodziny?" Urodziny. Czemu zaprasza mnie, "starego konia", na swoje urodziny? Na pewno ma lepsze towarzystwo we własnym wieku. Hmm..."A kiedy robisz te urodziny?""W przyszły weekend. Tylko to trochę daleko... bo pod Nowym Sączem.""Czemu pod Nowym Sączem?""Jest tam taki mały domek letniskowy, który należy do mojej cioci. Więc możemy tam spędzić weekend w górach za darmo.""Kumam. To żeś sobie wybrała miejscówkę. Ale weekendy mam wolne, więc mogę wpaść.""Bardzo się cieszę ??. W domku jest miejsce na jakieś 6-8 osób, więc będziemy jechać dwoma samochodami.""Ok. Brać swój, czy już macie dwa?""Jeszcze nie wiem. Prześlę Ci info w środę.""Ok. Będę czekał na wiadomość.""Dzięki. Pa ??.""Pa."Co tu się wydarzyło, ja się pytam? Czyli co, urodziny Oliwki w jakimś domku w górach? Teraz to już na pewno nie zasnę.W środę dostałem wiadomość."Hej. Wykruszył nam się jeden kierowca, czy byłaby szansa pojechać twoim?""Nie ma problemu. O której zbiórka?""Piątek o 17. Dziękuję, jesteś wspaniały ??."Wstydzę się przyznać, ile razy czytałem to ostatnie zdanie. Przyszedł piątek. Okazało się, że będzie 6 osób. Przy czym Bartek, którego zresztą też znałem, robił za drugiego kierowcę. Bartek miał wziąć Tomka i Anię. Ich nie znałem, ale z opisu zrozumiałem, że to miła para z klasy ...
    ... maturalnej w jej szkole. Ja miałem jechać z Oliwią po jej koleżankę i mieliśmy spotkać się na miejscu. Z tego, co się dowiedziałem, Bartek dał Oliwii znać, że musi jeszcze coś załatwić i wyjadą później. Zresztą, i tak warto, byśmy byli tam pierwsi, bo Oliwia miała klucz do domku. Podróż upłynęła spokojnie, zatrzymaliśmy się ze dwa razy na toaletę i jedzenie. Mam jednak wrażenie, jakby atmosfera była trochę gęsta. W trasie słuchaliśmy muzyki, trochę gadaliśmy. Oliwia później przysnęła na fotelu obok mnie, ale wybudziła się, gdy tylko odebraliśmy jej koleżankę z Tarnowa. Więc następną godzinę wymieniały informacje, co się u której działo, kiedy się nie widziały. Niedługo później dojechaliśmy na miejsce. Było około 21, gdy otwierałem bramkę, by wjechać samochodem. Siatka dookoła, 10 domków małych i trójkątnych, po 5 z dwóch stron. Zanim wyładowałem rzeczy z samochodu, dziewczyny już włączyły prąd i wodę. Aktualnie wynosiły krzesła i stolik przed dom. Kiedy wniosłem wszystko do domu, okiennice były już pootwierane, a lodówka podłączona. Zrobiliśmy jeszcze parę niezbędnych rzeczy pod czujnym okiem Oliwii i usiedliśmy przed domem. Gadaliśmy chwilę, gdy usłyszeliśmy klakson i na podwórko wjechał samochód. Wysiedli z niego Bartek, Tomek i Ania. Zanieśliśmy ich rzeczy. Nagle Ania wyciągnęła z samochodu tort z już zapalonymi świeczkami. „No to już wiem, co musieli załatwić” – pomyślałem.Odśpiewaliśmy zwyczajowe "sto lat", pokroiliśmy tort, znalazł się nawet szampan. Siedzieliśmy tak do ...