-
MONSTRA I POTWORY Cz. 1 Marta i lochy warowni
Data: 07.08.2026, Autor: Anonim, Źródło: Lol24
... zapach. Wysunął olbrzymi jęzor, którym polizał mnie po twarzy. Zrobił to raz i drugi, niezwykle lubieżnie - tym razem skupiając się na moich ustach, jak samiec, któremu trafiła się gładka młódka i nie może się nacieszyć jej urodą. Leżałam na zimnym kamieniu, serce biło mi jak oszalałe. Wiedziałam, że nie mam szans uciec, ale to, co się działo, było… dziwne. Te stworzenia nie atakowały od razu. Ich ruchy były spokojne, prawie rytualne. Jedno z nich delikatnie złapało mnie za ramię, drugie uniosło mój nadgarstek. Czułam, jakby mnie oglądali, studiowali, jak jakiś eksponat w muzeum. Ich spojrzenia błądziły po mojej spódnicy, mojej bluzce – i czułam się jak pod lupą. Ten z rogami przesunął swoimi szorstkimi palcami po mojej szyi, zatrzymując się na wisiorku, który nosiłam. Odwrócił go w swoich pazurzastych palcach, jakby próbował zrozumieć, co to jest. Jego oczy zdawały się iskrzyć z ciekawości, wyglądał to na mroczny, pierwotny rodzaj zainteresowania. – Czego wy ode mnie chcecie?! – krzyknęłam, ale głos odbił się tylko pustym echem w kamiennych korytarzach. Oni jednak nie odpowiedzieli. Ich twarze, te groteskowe maski bestii, nie zdradzały żadnych emocji. Jedno z nich, to o największych kłach, spojrzało na mnie i wydało niski, gardłowy dźwięk. Drugi odpowiedział tym samym, jakby komunikowali się w swoim tajemniczym języku. Leżałam bez ruchu, sparaliżowana strachem. Wiedziałam, że to nie jest koniec, że cokolwiek planowali, dopiero się zaczynało. Byłam w ich ...
... rękach, zdana na ich łaskę i niełaskę, a mrok lochów zdawał się tylko podkreślać moją bezradność. Wiedziałam, że nie będę w stanie przeszkodzić im w niczym, cokolwiek zechcą ze mną zrobić... Najwyraźniej najpierw chcieli mnie obejrzeć. Podnosili bluzkę... Z ciekawością oglądali mój biust opięty koronkowym staniczkiem. Cmokali, jakby podobał im się widok moich obfitych piersi... Pomyślałam wtedy, że dobrze zapamiętałam te randki, na których chłopcy po raz pierwszy rozpinali mi bluzki i oglądali moje kobiece skarby... Pamiętam doskonale ich wyrazy twarzy. I teraz ci potworni adoratorzy przybierali bardzo podobne miny... Niestety nie poprzestali na bluzce. Z wyraźną lubością bawili się moją spódniczką... tarmosili ją... Podnosili ją tak, by zobaczyć moje uda. Mruczeli przy tym z zadowolenia, jakby sprawiało im frajdę oglądanie moich pończoszek z koronkowymi manszetami... To spowodowało, że zadarli kieckę wysoko. Niewątpliwie dostrzegli moje koronkowe majtki... Zaczęli jakby charczeć. Na ich obliczach zagościło coś na kształt uśmiechu. - Hhhhrrrhhh! Ich warkom odpowiadały moje niewieście westchnięcia przepełnione strachem. - Ochhh... och... Wiedziałam, że moje cienkie stringi są tak prześwitujące, że widzą przez nie zarys mojej szparki... Czyżby to powodowało, że oglądanie już im nie wystarczało, zaczęli mnie dotykać. Wszyscy na raz. Ich dłonie były wszędzie. Najdłużej zatrzymywały się na moich krągłościach. Biodrach, które badały nachalnie. Tyłku... obejmowały ...