-
Moj pierwszy raz
Data: 12.08.2026, Kategorie: Geje Autor: Han Solo, Źródło: SexOpowiadania
Kontynuacja opowiadań: "Pierwszy i drugi" oraz "Trzeci pocałunek" Polecam zapoznać się najpierw z powyższymi, jeśli ich nie znacie. Przez kolejne dni próbowaliśmy znaleźć choćby chwilę, gdy moglibyśmy być sami. Niestety, nie było to łatwe. Za każdym razem, gdy przesiadywałem u Bartka, starałem się wymyślić sposób, jak wymknąć się do jego brata. Wpadałem do pokoju Michała pod byle jakim pretekstem – czasem udawałem, że szukam ładowarki, a czasem że chcę pożyczyć zeszyt. On zawsze siedział na łóżku z książką, ale odkładał ją na bok, gdy tylko zamykałem za sobą drzwi. Czekał w milczeniu, patrząc na mnie spod opadającej grzywki. To ja musiałem zacząć: pocałunek, dotyk, szept. Michał nigdy nie zrobił pierwszego kroku, ale nie przeszkadzało mi to. Najważniejsze dla mnie było, że pozwalał się całować i macać. Spotykaliśmy się też za garażami na moim osiedlu. Rosło tam wiele krzaków, które zasłaniały nas przed wzrokiem sąsiadów. Mimo strachu, że ktoś nas nakryje, pozwalaliśmy sobie tam na gorące pocałunki. Raz nawet, gdy się podnieciłem, odwróciłem Michała tyłem do siebie, docisnąłem go do ściany i zacząłem pocierać swoim kroczem o jego pośladki, jednocześnie całując go w szyję. Strasznie mnie to podniecało, jednak Michał szybko to przerwał, twierdząc, że zaraz ktoś może to zobaczyć. Mimo to, że bardzo chciałem kontynuować, musiałem przyznać mu rację. I tak mijały dni. Każde spotkanie było krótkie – ledwie chwila, gdy czułem, że coś między nami iskrzy, a potem znowu wracaliśmy do ...
... udawania, że nic się nie stało. Za każdym razem obiecywałem sobie, że następnym razem uda nam się wyciągnąć z tego, choć minutę więcej. Niedługo później stało się coś, dzięki czemu faktycznie zaczęliśmy spędzać ze sobą więcej czasu – a wszystko dzięki szczęśliwemu zrządzeniu losu. Któregoś wtorku, gdy siedzieliśmy sobie w szkole, Bartek nagle wypalił do mnie, że ma do mnie jakąś sprawę. – Słuchaj, bo jest taka sprawa – zaczął, drapiąc się po karku. – Mojemu braciszkowi nie idzie najlepiej z matmy, a wiesz, jak tu jest w domu. Wszystko musi być na odpowiednim poziomie. Starzy chcieli, żebym go jakoś podszkolił, ale wiesz, jaki ja jestem. Nie nadaję się do tego, żeby uczyć innych. – No i…? – spytałem, udając obojętność. – No i mój brat wypaplał, że ty jesteś super z matmy. Może to ty mógłbyś go uczyć? Właśnie, dlatego starzy kazali mi się ciebie zapytać, czy się zgodzisz. Kazali też wspomnieć, że oczywiście nie za darmo. To był genialny pomysł. Z trudem powstrzymywałem się od okazania nadmiernego entuzjazmu. – W sumie przydałaby mi się trochę dodatkowej kasy – mruknąłem, wzruszając ramionami. – Czyli zgadzasz się? – Tak. – Okej, przekaże starym. Trochę lipa, bo będzie mniej czasu na bujanie się po szkole. – No trochę… Jeszcze tego samego dnia złapałem Michała w szkole na korytarzu. – Genialny pomysł z tymi korkami – rzuciłem do niego, gdy minęliśmy grupę pierwszaków. – Dzięki – odparł, patrząc na swoje trampki. – Jak tylko o tym wspomnieli, od razu pomyślałem o tobie. Z tego, co ...