1. Marta -po godzinach w biurze


    Data: 20.08.2026, Autor: Anonim, Źródło: Lol24

    ... łechtaczki oraz jego sterczący i wilgotny członek były wyraźnymi znakami tego, że oboje są gotowi na zbliżenie. Paweł odsunął penisa od ust. Spojrzała na niego. Ich wzrok spotkał się. W tych spojrzeniach widać było jedno. Oboje pragnęli kopulacji.
    
    — Przesuń się – powiedział, jednocześnie przesuwając ją z pozycji wzdłuż na pozycję wszerz biurka.
    
    Rozrzuciła bez słów nogi na bok, dając przyzwolenie na wejście w cipkę. Paweł ujął penisa lewą dłonią i nakierował go na otwór.
    
    — Tylko proszę zrób to na zewnątrz – poprosiła szeptem, pamiętając o tym, że w żaden sposób nie była zabezpieczona.
    
    Kiwnął głową na znak, że zrozumiał. Nie miał przy sobie prezerwatywy. Wszak, idąc tutaj nawet w najśmielszych myślach nie dopuszczał sytuacji zbliżenia seksualnego z podwładną. Dla obojga również wpadka zakończona ciążą byłaby tragicznym finałem jedynego jak na razie zbliżenia. Marta co prawda pamiętała, kiedy miała ostatni okres, lecz nie miała głowy do tego, by teraz wyliczać, na jakie dni dzisiaj właśnie trafiła. Jedyne, co im zostawało to stosunek przerywany zakończony wytryskiem na zewnątrz, który Marta znała ze swych poprzednich zbliżeń. Wtedy się udawało i miała nadzieję, że i tak będzie teraz. Cała nadzieja pozostawała w Pawle, że kontroluje swój wytrysk i zdąży wysunąć penisa przed ejakulacją.
    
    Patrzyła na niego, kiedy w nią wszedł. Jęknęła delikatnie. Czuła w swym wnętrzu twardy męski organ. On też jęknął. Z szeroko rozrzuconymi na bok nogami w rozpiętej bluzce ...
    ... odkrywającej piersi i z nieco podniesioną głową patrzyła na jego twarz. Pozycja, w której była nie należała do najwygodniejszych. Obiema dłońmi trzymała się za krawędź stolika, by nie spaść. Stolik nie był szeroki i jej pośladki spoczywały w powietrzu, a ostatnią częścią ciała mającą kontakt z powierzchnią były okolice krzyża. Czuła jak on delikatnie i powoli zaczyna kołysać swymi biodrami, a penis przesuwa się w jej wnętrzu. Uderzał o ścianki pochwy, poruszał się rytmicznie i miarowo. Moszna delikatnie, huśtając się dotykała jej odbytu. Robiła to, z czego wcześniej się naśmiewała. Bo gdzież mogło jej przyjść do głowy, że będzie się kochać ze swoim szefem po godzinach w pracy, na dodatek na stole. Wydawało jej się to wcześniej tak nierealne i wyuzdane, że mogło to tylko urodzić się w głowach niewyżytych erotomanów gawędziarzy i scenarzystów filmów porno. Teraz działo się to w realu z jej udziałem. Jej, zwykłej, mającej lata kobiety z prowincji i o zgrozo, z o wiele młodszym partnerem. Patrzyła jak on porusza biodrami. Czuła przyjemność, która rozlewała się po całym ciele. Pchnięcia Pawła były płytkie. Nie chciał na razie wykonywać głębszych z obawy, że może ją to zaboleć. Badał penisem na jak głębokie pchnięcie może sobie pozwolić. Jego wzrok skupiony był na poruszającym się organie, którym rytmicznie penetrował wnętrze muszelki. Prawą dłoń położył na jej lewej pachwinie.
    
    — Możesz głębiej – usłyszał od niej.
    
    Starała się patrzeć w dół, lecz nie było to takie proste. Paweł, gdy ...