1. Marta -po godzinach w biurze


    Data: 20.08.2026, Autor: Anonim, Źródło: Lol24

    ... dla ludzi z takiej wsi nie ma nic dobrego – stwierdził ojciec, wcale jej nie pocieszając.
    
    Z niecierpliwością oczekiwała na odpowiedź. Minął tydzień, potem drugi. Powoli zaczęła tracić nadzieję. Rozkładała na czynniki pierwsze swoją rozmowę, próbując znaleźć jakikolwiek błąd, który mogła popełnić.
    
    Przesyłka polecona dotarła do niej po trzech tygodniach. Prawie rozerwała kopertę, podekscytowana wczytywała się w treść listu.
    
    „Szanowna Pani, z wielką radością informujemy, że Pani kandydatura na stanowisko referenta w naszej firmie została rozpatrzona pozytywnie…”
    
    Mało nie zemdlała z radości. A jednak się udało. Termin rozpoczęcia pracy miał być za dwa miesiące, co dawało jej czas na złożenie wypowiedzenia u obecnego pracodawcy. Wycałowała całą rodzinę ze szczęścia.
    
    — Oj dziecko, gdzie Ty się wybierasz – stwierdziła matka.
    
    — Nie marudź, stara, może znajdzie sobie tam jakiegoś chłopa, bo w latach już jest – odparł ojciec.
    
    Nie zwracała na to uwagi. Złożyła wypowiedzenie u obecnego pracodawcy. Wybrała należny jej urlop. Zadowolona z obrotu sprawy odliczała dni do wyjazdu.
    
    — A gdzie Ty, dziecko, będziesz tam mieszkać? – zapytała matka.
    
    Ten problem nie miała jeszcze rozwiązany. Zdawała sobie sprawę, że wynajęcie mieszkania lub też pokoju pochłonie znaczną część jej zarobków. Po odliczeniu opłat i odstępnego za lokal nie zostanie jej więcej, niż zarabiała tutaj.
    
    — Nie wiem, mamo, coś wymyślę – odparła.
    
    — A może u ciotki, ona mieszka pod Krakowem, ...
    ... kilkanaście kilometrów od miasta – odpowiedziała matka.
    
    Rzeczywiście, nie brała pod uwagę młodszej siostry matki. Jednak wizja mieszkania z nią nie napawała jej optymizmem. Ciotka była typem starej sknery i intrygantki, zawsze wtykającej nos w nie swoje sprawy. Rozwiedziona z mężem wychowywała dorastającego syna.
    
    — No, nie wiem – odpowiedziała Marta.
    
    — Słuchaj, ja do niej zadzwonię i zapytam, zawsze to lepiej płacić swojemu niż obcemu, a na pewno będzie taniej – matka nie dawała za wygraną.
    
    Jak powiedziała tak zrobiła. Rozmawiała z ciotką dobre dwadzieścia minut. Po skończonej rozmowie wróciła do Marty.
    
    — Słuchaj, ciocia Jasia się zgodziła, możesz u niej zamieszkać. Ma dla Ciebie pokoik – usłyszała od matki.
    
    Nie okazała zbytniej euforii na tę wieść, ale na razie było to coś. Miała się gdzie zatrzymać. Dni mijały szybko i wreszcie nastał dzień wyjazdu. Ileż to było łez i uścisków. Czuła, jakby wyjeżdżała gdzieś za ocean, a nie do Krakowa.
    
    — Przyjeżdżaj często – prosiła matka, gdy wsiadała z walizkami do autobusu.
    
    — I nie zapominaj o nas – dodał ojciec.
    
    Jechała ku nowemu. Wiedziała, że rozpoczyna nowy rozdział w swoim życiu. Pierwsze miesiące nie należały do łatwych. Była na okresie próbnym i musiała się starać, by zabłysnąć w oczach szefostwa. Mieszkanie kątem w pokoju u ciotki nie należało do przyjemnych. Zdawała sobie sprawę, że jest na łasce ciotki i musiała znosić jej dokuczliwe stwierdzenia i uszczypliwości. Ciotka była bardzo wścibska i złośliwa. Po ...
«1234...20»