1. Burak cukrowy


    Data: 30.08.2026, Kategorie: Geje Autor: Kuba Skibidi, Źródło: SexOpowiadania

    ... dodaje.- Szedłem przed siebie - wyduszam w końcu, nie znajdując pomysłu na nic lepszego.- Wycieczka na dziko? - nie widzę, ale czuję, jak obraca głowę i lustruje przytroczony do plecaka namiot i karimatę.- Tak, chciałem zaszaleć - wzruszam ramionami, jakby było to zupełnie spotykanym pomysłem na spędzenie czasu.- Wsiądźmy, żeby nie zmoknąć i zastanowimy się, co robić - proponuje, ale zatrzymuje się przed bagażnikiem, którego wcale nie otwiera. - Zrób sobie zdjęcie rejestracji, żebyś wiedział, że nie mam złych zamiarów - proponuje.- Nie trzeba - odmawiam, ale nie ze względu na to, że nie chcę. Wręcz przeciwnie. To dobry pomysł i doceniam jego podejście, ale wstydzę się, zwyczajnie wstydzę się wyciągnąć swój telefon, który nie ma opcji aparatu. To stara, klawiaturowa cegła, z szalonych udogodnień mająca jedynie latarkę.Wzrusza ramionami, nie próbując się więcej ze mną patyczkować i wdusza przycisk w kluczyku do auta, a klapa bagażnika unosi się automatycznie. Przesuwa siatki z zakupami i wrzuca doń mój plecak.Uświadamiam sobie, że to nie może być turysta. Miejscowy, wracający z zakupów? Prędzej.Nie mam siły tego analizować, gdy opadam na miękki fotel pasażera, zapinam się pasami, a nieznajomy uruchamia podgrzewanie fotela. Dopiero teraz uświadamiam sobie jak jest mi zimno. Przemoknięte ubranie porządnie wychładza mój organizm i jeśli nie znajdę ciepłego noclegu, pewnie dopadnie mnie przeziębienie. I to w środku upalnego lata!- Skoro miałeś nocować w lesie, to może… - mówi, ...
    ... przesuwając palcami po dotykowym ekranie na kokpicie samochodu. Włącza mapę i wyznacza drogę do celu, do którego najwyraźniej miał jechać. - Mam chatkę w górach, całkiem niedaleko. Jeśli tak mogę się odwdzięczyć za… - nie wie jak nazwać zaistniałą sytuację. Wypadek? Nie potrącił mnie. To splot przypadkowych wydarzeń, w którym bardziej widzę go, jako wybawiciela, niż sprawcę.- Jeśli nie będę przeszkadzał - zgadzam się niemal od razu, choć nieśmiało. Naprawdę nie mam obecnie lepszej opcji. Prawdę mówiąc, to nie mam żadnej innej opcji, bo umówmy się - spanie w rowie i liczenie na cudowne właściwości samo-naprawcze mojego organizmu, to absurdalnie głupi scenariusz.- Pewnie - uśmiecha się i gasi światła alarmowe, które dotąd błyskały w deszczu. Włącza się do ruchu, z każdą chwilą nabierając pewności siebie, a ja znajduję w sobie odwagę, by spojrzeć na jego profil. Uświadamiam sobie, że to nie bajka. Koleś jest cholernie przystojny, przynajmniej z perspektywy pasażera. Gdy jednak obraca głowę w moją stronę, unikam jego wzroku. - Jak masz na imię? - pyta, a w jego głosie słyszę wesołość, jakby bycie panem sytuacji było mu na rękę.- Ba… Bartek - w pierwszym odruchu zapominam o przełknięciu śliny.- Kuba - podaje mi prawą rękę, chcąc się przywitać, ale jestem tak skrępowany, że nie zdążam wykonać żadnego ruchu. Jakby zniecierpliwiony, nie odwracając spojrzenia od jezdni, kładzie mi tę dłoń na kolanie.Powinienem czuć się nieswojo, ale czuję narastające ciepło w podbrzuszu. Chcę, żeby ten ...
«1234...7»