1. Sanatorium – 6


    Data: 30.08.2026, Autor: Anonim, Źródło: Lol24

    ... Muszę przyznać, że dyrektorka trafiła idealnie w moje czułe miejsce. Długo nie trwało i osiągnęłam cudowny orgazm. Odsunęłam ją od siebie i usiadłam na kanapie z zamkniętymi oczami ciężko oddychając starałam się uspokoić. Gdy już doszłam do siebie spojrzałam na dyrektorkę, która dalej klęczała na środku salonu i wpatrywała się we mnie. Filip siedział na łóżku sztywno z ręką zaciśniętą na przyrodzeniu również się na mnie patrzył.
    
    - Jesteś gotowa na seks z synem?
    
    Pokiwała głową potwierdzając.
    
    - Pomogę położyć ci się na podłodze – zwróciłam się do Filipa.
    
    - Dam radę sam – napisał na tabliczce, którą miał przy sobie.
    
    Zsuną się sprytnie z wózka i już po chwili leżał ze sterczącym kutasem na wznak na podłodze. Mama znów spojrzała na mnie i a potem usiadła na członku syna, ale tyłem do niego. Zaczęła się poruszać a wraz z każdym ruchem wydawała dźwięki. Filip również głośno oznajmiał, że jest mu dobrze. Po jakieś chwili dyrektorka zdobyła się na odwagę i zmieniła pozycję odwracając się twarzą do syna. Ujeżdżała go coraz szybciej wydając coraz głośniejsze jęki. Kilka minut później i oboje głośno się drąc osiągali orgazm. W pewnym momencie dyrektorka zastygła i opadła na kochanka wtulając jego głowę w swoje olbrzymie piersi. Trwali tak długą chwilę a potem wstała i stojąc nad synem w rozkroku przyglądała mu się a z jej cipki wypływała jego sperma lądując na jego penisie i brzuchu. Odeszła od niego. Zbliżyłam się do niej i rękę wsadziłam między jej uda i wytarłam ...
    ... resztkę spermy pomieszaną z jej sokami oblizując ze smakiem dłoń. Dyrektorka opadła na kanapę a ja uklęknęłam nad Filipem i językiem zlizywałam nasienie z jego sflaczałego członka. Był wymęczony bo tylko delikatnie drgał ale na baczność już nie powstał.
    
    - Czas na obiad idę się ubrać i już podaję – powiedziała dyrektorka.
    
    - Nigdzie nie pójdziesz i nikt się nie ubierze – oznajmiłam tonem nie znoszącym sprzeciwu.
    
    - Dobrze to już podaję.
    
    Podeszła do kuchenki i włączyła zupę by ją podgrzać. Filip w tym czasie sprytnie wsuną się na wózek wziął do ręki tabliczkę i napisał: jest wspaniale jest pani cudowna.
    
    - Nie przesadzaj.
    
    - Siadajcie do stołu już podają rosół.
    
    Usiedliśmy przy stole to znaczy ja usiadłam, bo Filip podjechał wózkiem. Po chwili przed nami pojawił się parujący rosół. Zjedliśmy go a pani domu już po chwili podała sałatkę z krewetkami na drugie danie. Zjadłam pierwsza i odniosłam talerze do zmywarki a po powrocie zanurkowałam pod stołem. Najpierw dobrałam się do cipki gospodyni, która czując mnie między nogami rozchyliła je maksymalnie. Dotarłam do jej smakowitej cipki i językiem pieściłam jej łechtaczkę. Po chwili poczułam, że położyła ręce na mojej głowie i dociskała ją do łona. Nie przestając jej pieścić moja ręka powędrowała w bok starając się dosięgnąć członka Filipa siedzącego obok mamy. Niestety nie udało mi się, ale usłyszałam i poczułam, że dyrektorka zaczyna dochodzić. Zwiększyłam intensywność pieszczot co doprowadziło ją do spazmów orgazmu. Gdy ...