1. Kamila i senne marzenia XI. Niespokojny urlop.


    Data: 14.05.2019, Autor: FalangaJONS, Źródło: Lol24

    ... go non stop, od samego czubka aż po jego koniec. Delikatnie, by zapoznać się z jego smakiem. Olbrzymią satysfakcję sprawił jej fakt, że penis w ciągu kilku sekund stwardniał jak drąg.
    
    Tylko jakiś ułamek świadomości przyjmował do siebie fakt, że robi to czego nie powinna. Odrzuciła to. Możliwość obciągania tak atrakcyjnego penisa była nie do odrzucenia. Wyrzuciła z siebie jakiekolwiek skrupuły i poczucie przyzwoitości. Ostatnie przeżycia, poniżająca nagość i jego silny dotyk na jej ramionach sprawiały, że waliła mu konia ustami, jak dziwka, którą jeszcze tak niedawno pragnęła chociaż przez chwilę być.
    
    Tym bardziej, że i pewnie onieśmielony w pierwszej chwili chłopak wykazywał coraz większa aktywność i przeniósł swe dłonie z ramion na jej twarz. Obejmował ją niezbyt mocno, ale jednak odczuwalnie i sterował, tak jakby sam posuwał ją w usta. Świadomość, że w ten sposób zniewala ją czternastolatek doprowadzała Kamilę do obłędu.
    
    Jej hamowana, ukrywana skłonność do bycia poniżaną znalazła nieoczekiwane ujście. Nie tamci, to on. To Łukasz, sympatyczny kolega jej syna będzie ją posuwał. To on będzie jej panem a ona jego kurewką. Boże… Gdy tylko ta myśl przyszła jej do głowy, niemal doznała orgazmu.
    
    Chciała więcej, chciała mu się oddać. Za wszystko, za to że jest, za to, że wyrwał ją z rąk oprawców, za to, że jest taki fajny. I za to, że ona chce być kurwą. Ten jeden raz w życiu. Niech on będzie jej panem, on, czternastoletni chłopak, niech rżnie czterdziestodwuletnią ...
    ... nauczycielkę, jak zwykłą kurwę.
    
    Z trudem stłumiła jęk. Minuty upłynęły, zagrożenie chyba minęło. Jej cipka płonęła, więc się poddała. Oderwała się od jego penisa, całując go jeszcze raz. A potem na drżących nogach wstała, prezentując nieco niższemu młodzieńcowi o szeroko otwartych oczach swe nagie ciało. I odwróciła się tyłem do niego, lekko pochylając i opierając o drzewo. Świadomość, że wypina w stronę Łukasza nagi tyłek wyciskała z niej wszystkie możliwe soki.
    
    Wyraźnie ucieszony Mieszko zwolnił bieg. Z ulgą stwierdził, że napastnicy pobiegli w zupełnie innym kierunku. A co najważniejszy mocno oddalili się od matki. Wspaniale. Teraz można było wracać.
    
    Średnio pamiętał drogę, ale wiedział, gdzie jest scena, więc łatwo obliczył sobie, w którym miejscu zostawił matkę i Łukasza. Zbliżał się spokojnie, acz przy końcu zwolnił. Raz, że nie chciał ich wystraszyć, dwa, jakimś cudem mógł ktoś tam jeszcze czekać.
    
    Przedzierał się cicho przez trawę. Jakieś dwadzieścia metrów przed sobą widział charakterystyczne drzewo. Na ścieżce nie było nikogo, wokół chyba też nie. Tylko pod drzewem. Zbliżając się metr po metrze, widział jakąś postać. To musiał być Łukasz. Widocznie wciąż czekali na dogodny moment, może nawet na jego powrót.
    
    Szedł powoli, czując narastające na nowo podniecenie wywołane ostatnimi przeżyciami. Jego penis w spodenkach drgał nerwowo, był wyraźnie ożywiony. Nic dziwnego. Dzisiaj stało się coś niezwykłego. Widział swą matkę kompletnie nago. I to w jakich ...
«12...262728...34»