-
Parobek
Data: 31.03.2026, Kategorie: Geje Twoje opowiadania Autor: blnsklave, Źródło: OpowiadaniaErotyczne-Darmowo
... Władek kazał mu tylko lizać jądra. A Stanisław… Stanisław wsadził mu dwa palce do ust razem ze swoim penisem. – Śpiewaj, kurwo – rozkazał. I Marek próbował ssać i połykać, wydając przy tym stłumione, gardłowe odgłosy, które rozbawiły mężczyzn przy stole. Gdy karty w końcu opadły i butelki były puste, atmosfera zgęstniała. Żarty ucichły, zastąpione przez ciężki, zwierzęcy oddech i błyski okrucieństwa w oczach starców. – No to co? – Stanisław poderwał się z krzesła. – Czas na deser. To już nie była służba. To były tortury. Stanisław chwycił Marka za włosy i poderwał go spod stołu. – Na czworaka, bydlaku! Przed wszystkimi! Marek upadł na podłogę na cztery łapy. Widok jego nagiego, drżącego ciała w pozycji podporządkowanej był iskrą. Józef pierwszy podszedł z paskiem w dłoni. – Za tamto słabe ssanie! – warknął i zaczął bić. Skórzany pasek śmignął przez powietrze i opasał biodra Marka z suchym trzaskiem. Marek krzyknął – krótko, ostro – a potem zagryzł wargi. Kolejne uderzenie. I kolejne. Józef bił go po plecach, po pośladkach, po udach. Każde uderzenie zostawiało purpurowy ślad. Gruby Kazimierz przyłączył się, używając swojej szerokiej dłoni do okładania jego karku i ramion tępymi, miażdżącymi ciosami. – Obróć go! – ryknął Władek. Stanisław kopnął Marka w bok, przewracając go na plecy. Jego penis wciąż był twardy, pulsujący bólem i upokorzeniem. Leon podszedł z butelką wódki. – Rozgrzeję cię – syknął i wylał połowę zawartości na podbrzusze i genitalia Marka. Alkohol ...
... wsiąkł w świeże rany od paska. Piekło jak ogień. Marek wył z bólu, wijąc się po brudnej podłodze. A potem przyszła główna część „deseru”. Stanisław ukląkł za jego głową. – Otwórz paszczę – warknął. I nie chodziło o seks oralny. Stanisław wsadził mu do ust swoje palce u nóg, brudne i cuchnące od całego wieczoru. – Ssij. Jednocześnie Józef ukląkł między jego nogami. Nie było przygotowania, żadnej lubrykacji poza pozostałościami wódki i potem. Stary sąsiad po prostu naparł swoim cienkim, twardym członkiem i wszedł w niego brutalnie, sucho. Ból był rozdzierający. Marek krzyknął stłumionym przez stopy głosem, jego ciało zesztywniało w łuku. Józef nie zwolnił. Ruszał się szybkimi, gwałtownymi pchnięciami, chwytając Marka za biodra tak mocno, że zostawiał sine ślady palców. – Ciasna suka! – charczał Józef. Władek nie pozostał bierny. Usiadł na klatce piersiowej Marka, przygniatając go swoim ciężarem i zaczął bić go otwartymi dłońmi po twarzy. Tępe plaśnięcia rozbrzmiewały w izbie. Kazimierz wykorzystał drugi otwór. Z sapaniem ukląkł za głową Marka i wsadził mu swojego grubego penisa do ust, niemalże dusząc go. Marek krztusił się, łzy zmieszane ze śliną spływały mu po twarzy. Jego świat zawęził się do bólu – rozdzierającego bólu w odbycie, miażdżącego ciężaru na klatce piersiowej, duszenia w gardle i ostrego zapachu starych stóp w nozdrzach. To był chaos ciał, potu, krwi i nasienia. Leon dołączył później, używając butelki po wódce jako improwizowanego dildo na już zranionym ...