1. Parobek


    Data: 31.03.2026, Kategorie: Geje Twoje opowiadania Autor: blnsklave, Źródło: OpowiadaniaErotyczne-Darmowo

    ... i krwawiącym odbycie Marka, gdy Józef się wycofał.
    Stanisław obserwował to wszystko z krzesła jak król, popijając resztki alkoholu z butelki. Jego oczy błyszczały zimną satysfakcją.
    – Wszystkich obsłużysz dziś – mówił spokojnie do wijącego się Marka. – Wszystkich. To twoje przeznaczenie.
    Gdy Kazimierz skończył w jego ustach, obficie zalewając gardło gorzkim nasieniem którym Marek się zakrztusił a potem połknął bo nie miał wyjścia , Władek zmienił taktykę. Podniósł się z klatki piersiowej Marka tylko po to by obrócić go z powrotem na brzuch i przytrzymać za kark przy podłodze. 
    – Teraz ja tam – warknął i bezceremonialnie wszedł w jego poszarpany już odbyt.
    Ból był teraz inny – głębszy, rozrywający. Marek nie miał już siły krzyczeć. Wydawał z siebie tylko chrapliwe, urywane jęki z każdym pchnięciem. Jego umysł odpływał gdzieś daleko, w miejsce gdzie ból był tylko odległym echem. To był mechanizm obronny który wykształcił przez lata.
    Stanisław w końcu też wstał z krzesła. Reszta mężczyzn odsunęła się nieco zmęczona ale wciąż podniecona widokiem całkowitego upodlenia swojej zabawki.
    – A teraz moja kolej – oznajmił Stanisław głosem który nie pozostawiał miejsca na dyskusję.
    Nie zbliżył się od razu do Marka. Najpierw podszedł do pieca i wyjął z popiołów lekkie jeszcze ale gorące pogrzebacze.
    – Żebyś pamiętał że to ja jestem twoim Panem – powiedział spokojnie. Przyłożył rozgrzany metal do wewnętrznej strony ud Marka.
    Syk palącej się skóry wypełnił na moment izbę tłumiąc ...
    ... inne odgłosy. Marek wydał z siebie długi nieludzki skowyt który zdawał się wychodzić z samej głębi jego istoty . Zapach przypalonego mięsa zmieszał się z wonią potu spermy i krwi. Stanisław odłożył pogrzebacz . Dopiero teraz zaspokoił swój fizyczny głód korzystając z krwawiącego już otworu Marka z brutalnością która przewyższała wszystkich poprzednich . Jego ruchy były powolne metodyczne i miażdżące . Każde pchnięcie było jak uderzenie młota .
    Gdy skończył wycofał się i splunął na leżące nieruchomo ciało .
    – No dobra – powiedział do swoich gości ochryple . – Na dziś wystarczy . Suka jeszcze jutro musi pracować .
    Mężczyźni zaczęli się zbierać poklepując się po plecach i wymieniając ochrypłe uwagi . Józef na odchodnym kopnął Marka w jądra .
    – Do następnego razu dziwko .
    Drzwi zatrzasnęły się za ostatnim gościem . W izbie pozostał tylko Stanisław zdyszany i Marek leżący w kałuży własnych płynów krwi i 
    obcego nasienia . Światło lampy migotało rzucając długie cienie na ściany. Stanisław podszedł do Marka i kopnął go lekko w bok .
    – Nie zasypiaj mi jeszcze – mruknął . – Sprzątniesz to wszystko zanim pójdziesz do budy . Ale najpierw… wylizuj . Wylizuj wszystko co po tobie zostało . Z podłogi .
    Marek poruszył się ledwo dostrzegalnie i z trudem otworzył oczy. Widział brudne deski podłogi centymetry od swojej twarzy . Widział plamy
    śluzu spermy krwi . Zapach był przytłaczający . Powoli niezdarnie jak wielkie poranione zwierzę zaczął pełzać. Wysunął język i zaczął lizać .
    
    ... ...
«1...3456»