-
Po wuefie
Data: 17.05.2026, Kategorie: Geje Twoje opowiadania Autor: Marcin Krzeszowiec, Źródło: OpowiadaniaErotyczne-Darmowo
... się tak blisko mojej twarzy. – Od dziś jesteś naszym cwelem, nie masz absolutnie żadnych praw i żyjesz tylko i wyłącznie po to, by nam służyć. Zrozumiałeś, szmato? – zapytał stanowczym głosem Andrzej, a reszta uśmiechnęła się szyderczo na te słowa. Przerażony, absolutnie nie wiedziałem jak się zachować. – Na twarz przed Panem, kurwo! – krzyknął głośniej, a ja, pamiętając niedawny cios, nie miałem ani krzty odwagi, by się przeciwstawiać. Upadłem u jego stóp z twarzą na podłodze i czekałem pokornie co będzie dalej. Andrzej podszedł, stał tak chwilę, upajając się widokiem mnie leżącego przed nim na ziemi. – Od dziś jesteśmy twoimi Panami! – powiedział z upojeniem, po czym postawił mi adidasa na głowie, by po chwili podnieść nogę i kopnąć mnie w wykrzywiony w pokłonie kark. – Panowie, musimy nauczyć naszego cwela dobrych manier! – dodał patrząc, jak z jękiem przewracam się na bok. Podszedł do mnie skulonego u jego stóp i ostro kopnął w brzuch. Raz, potem drugi. Reszta dołączyła się do tego. Kopali mnie po całym ciele. Krzyczałem z bólu, wijąc się na podłodze, ale moich oprawców to nie wzruszało! Kolejne kopniaki urozmaicane były tylko padającymi z góry wyzwiskami, typu „ty jebana szmato”, „ty pierdolona suko” i tym podobnymi epitetami. Co jakiś czas któryś spluwał na mnie, starając się trafić w twarz. Nie wytrzymałem, zacząłem płakać. W pewnym momencie Andrzej krzyknął: „Starczy!” Przestali. Niepewnie podniosłem wzrok w jego kierunku. On podszedł i podstawił mi but pod ...
... ryja. – Co jest, kurwa! Dziękuj, szmato, że możesz nam służyć! – syknął, podkładając adidasa, którym jeszcze przed chwilą mnie katował, prosto pod moją twarz. – Dziękuję – wyszeptałem niepewnie, całując jego adidasa. W tym momencie wyrwał go spode mnie i nie przejmując niczym kopnął w twarz. – „Dziękuję, Panie!” Cwelu! Tak masz się do mnie zwracać! Ze łzami w oczach zacząłem ponownie całować jego adidasa, skamląc „Dziękuję, Panie!” Po chwili cała reszta zaczęła podsuwać mi adidasy pod ryja, a ja kolejno składałem na nich pocałunki, dziękując moim oprawcom za tortury, jakie mi zgotowali. – Teraz je wyliż, kurwo – wydał polecenie Andrzej. – Są skalane ustami cwela! Zacząłem lizać ich adidasy, a oni podkładali je ochoczo, co jakiś czas racząc mnie kolejnym kopniakiem bądź trąc podeszwą po głowie. – Ja pierdolę, jego to naprawdę jara! – zauważył Robert, kiedy z czcią zlizywałem brud z podeszew jego adidasów. – Ciekawe, na co jeszcze stać cwelucha – powiedział. – Ty, Syfiarz – spojrzał na drugiego Andrzeja – ściągaj adidasy! Niech ci, kurwa, wyliże syry! Może będę mniej jebały! Wszyscy ryknęli śmiechem, a Andrzej, nie czekając długo, zwalił swoje stare nike, przed chwilą przede mną wylizane, by uraczyć wszystkich widokiem swoich znoszonych skarpet, które być może kiedyś były białe – kiedy założył je na nogi kilka tygodni temu. Szare, wilgotne, poprzeciearane skarpety na stopach Syfiarza to jeden z najobrzydliwszych widoków, jakie kiedykolwiek widziałem. Ale co tam ...