1. Mechanik z wielkim lewarem


    Data: 26.05.2026, Kategorie: Geje Twoje opowiadania Autor: Marcin Krzeszowiec, Źródło: OpowiadaniaErotyczne-Darmowo

    ... zabierać autko. 
    Nie trzeba mi było tego dwa razy powtarzać. Facet, którego chuja miałem w mordzie, był po prostu doskonały. Każdy mięsień doprowadzony był do perfekcji. Aż byłem gotowy zapłacić, żeby pozwolił mi possać swojego chuja. Byłem tak podniecony, że chciałem go sobie całego wepchać do mordy, ale tylko się zakrztusiłem. 
    – Chcę wylizać twoją dupę – powiedziałem prosząco.
    – Co, ty, mały zboczeńcu – krzyknął – chcesz mojej wielkiej dupy?! Naprawdę jesteś, kurwa, nienormalny.
    – Nie pożałujesz.
    – A zresztą – powiedział i wstał, żeby ściągnąć kombinezon. 
    Ja w tym czasie błyskawicznie wyskoczyłem z ciuchów. Kiedy zobaczyłem jego nagiego, błyszczącego od potu, tylko w buciorach – myślałem, że odlecę. Uklęknął na fotelu i wypiął tą swoją cudowną, umięśnioną dupę w moim kierunku. Przywarłem ustami do jego zasranej rozetki i zacząłem lizać tak, jakby od tego zależało moje życie. Początkowo był spięty, ale po chwili jego zwieracze ustąpiły i mój jęzor wdarł się do wnętrza. W powietrzu roznosił się zapach podnieconych samców, męskich skarpet, chujów, a do moich uszu docierały jęki rozkoszy tego byczka. 
    – Kurwa, koleś, to jest nieziemskie – jęczał. – Nigdy jeszcze nie miałem takiej jazdy. Zaraz chyba się zesram.
    – Najpierw zerżnij moją dupę – błagałem liżąc jego rowa. – Dłużej nie wytrzymam.
    – Co, pedale, spodobało ci się? – spytał. – Jak tylko cię zobaczyłem, od razu wiedziałem, że cię przerucham. Ale nie mam kondona. 
    – To nic, spuścisz się we mnie – prosiłem.
    – ...
    ... Dobra, sam tego chciałeś.
    Wstałem, podszedłem do stołu i oparłem się o niego.  Podszedł do mnie. Poczułem na zwieraczu coś chłodnego, a po chwili jego palce były we mnie. Najpierw jeden, potem drugi i trzeci.
    – Luźny jesteś – usłyszałem jego szept. – Jeszcze chwila.
    W tym samym momencie poczułem, jak jego taran wchodzi we mnie. Zrobiło mi się ciemno przed oczami, przeszył mnie ból, a z ust wydarł mi się jęk. Wszedł do końca i zatrzymał się.
    – Nie krzycz – powiedział i zatkał mi usta swoją śmierdzącą skarpetą.
    Zaczął. Jedną ręką trzymał mnie za biodro, a drugą przyciskał za kark do stołu. Najpierw powoli wyszedł i wszedł we mnie, a potem szybciej i szybciej, i szybciej, aż w końcu jebał mnie tam jak szalony. Słyszałem tylko mlaśnięcia i czułem, jak jego wielkie jaja uderzają o moją dupę. Ból, który czułem początkowo, przerodził się w niesamowitą rozkosz i z każdym ruchem coraz bardziej odpływałem. Ta pozycja chyba mu trochę nie odpowiadała, bo po jakimś czasie kazał mi się położyć na plecach, zarzucił moje nogi na pagony i zaczął pierdolić. Wszedł teraz swobodnie w moją rozjebaną dziurę. Nie miałem już skarpety w mordzie, więc mogłem swobodnie krzyczeć:
    – Pierdol mnie mocniej, ogierze, głębiej, głębiej! – skamlałem.
    – Co, spodobało ci się, ty mała kurewko? Lubisz mojego twardego chuja? – krzyczał tak i dobijał głębiej, mocniej. 
    W tej pozycji mogłem podziwiać grę mięśni tego buhaja, który mnie właśnie pierdolił. Pot spływał mu po klacie w gąszcz włosów łonowych. Nie ...