-
Na kontrakcie
Data: 06.06.2026, Kategorie: Geje Twoje opowiadania Autor: Marcin Krzeszowiec, Źródło: OpowiadaniaErotyczne-Darmowo
Akurat zacząłem golić się do lustra przy umywalce, gdy do łaźni wpadł Olek – 45–letni, dobrze zbudowany Ślązak. Palący się szlug jak zwykle zwisał mu z kącika ust. – Co jest, do chuja? – ryknął już w progu. – Kurwa, nie drzyj ryja, bo bym się zaciął! – odburknąłem. Olek powiesił ręcznik na haku i slipy obok moich. Nagi stanął pośrodku łaźni i zaczął grzebać w swojej bladej, włochatej dupie. Obwąchał sobie rękę i skrzywił się. Chuj wisiał mu smętnie, a jaja rozciągnęły hen się w dół. Zaciągnął się fajką, po czym podszedł do sąsiedniego lustra. – Ty, ogoliłbyś mi głowę maszynką, bo już, kurwa, zarosłem – pogłaskał się po odrastających na głowie włosach i wskazał na moją maszynkę do włosów. – Czekaj, tylko skończę... – opłukałem jednorazówkę pod kranem, spłukałem z gęby resztki pianki i sięgnąłem po maszynkę. Olek klapnął na metalowym taborecie. – Jak chcesz? – spytałem. – Samym trymerem – mruknął. Włączyłem maszynkę i zacząłem jechać mu po głowie. Wtedy do łaźni wszedł mój współlokator z pokoju, Marek. – Co to, kurwa, bal naturystów? – zawołał ze śmiechem na nasz widok. – Nie cwaniakuj, bo cię zaraz też ogolę – mruknąłem. Marek odwiązał z bioder ręcznik, powiesił go na wieszaku, a potem nagi stanął przy pisuarze i zaczął szczać. – Weź go podejdź i przejedź mu po głowie maszynką – burknął Olek. – Jak leje, to nie zdąży się odsunąć... – Ty, bo zaraz cię ojszczam – zawołał Marek. Skończył lać i podszedł do nas. Z chuja ściekały mu na kafelki krople ...
... szczochów. – Ty, może i mnie byś machnął, zanim się wykompam, co? – zagadnął. – Nie stój mi tu z tą swoją śmierdzącą dupą przy gębie! – ryknął Olek. Marek złapał się za chuja i ze śmiechem zaczął strzepywać na niego ostatnie kropelki moczu. – Siedź, kurwa! – ryknąłem, gdy Olek gwałtownie zerwał się z taboretu, omal nie wytrącając mi maszynki z rąk. Marek ze śmiechem zamknął się od środka w kiblu. – Czekaj, chujie, będziesz się kompał, to na ciebie naleję! – Olek z piąchy zajebał w drzwi kibla, które aż stęknęły pod jego uderzeniem. – Widziałeś chuja, kurwa? Strzepał sobie szczochy prosto na mnie... – Olek starł ręcznikiem Marka jego mocz, który zmoczył mu włosy na klacie. – Dobra, siadaj, niech cię ogolę do końca! – zachichotałem. Gościu klapnął na stołku, a Marek wyjrzał z kibla rozbawiony. – Dopadnę cię, gnoju... – uśmiechał się pod nosem Olek. Marek puścił do mnie oko, po czym wyciągnął z torby swoje mydło, wlazł do jednej z trzech pustych kabin prysznicowych i zaciągnął zasłonkę. Kończyłem golenie głowy Olka. Ścięte włoski obsypały mu całe ramiona i kark. Podniósł się i przejrzał z zadowoleniem w lustrze. Ja zaś oczyściłem maszynkę z jego kłaków, po czym usiadłem na stołku i wręczyłem mu narzędzie do ręki. – Ustawione na 3 milimetry – mruknąłem. Olek stanął przede mną i zaczął mnie golić. Niemal tarł mnie po gębie swoim włochatym brzuchem. Poczułem od niego smród potu i ostrą woń chuja. Jego wielki żylasty chuj dyndał mi przed oczyma – mogłem mu się z bliska ...