1. Marcel i jego slipy


    Data: 14.07.2026, Kategorie: Geje Twoje opowiadania Autor: Marcin Krzeszowiec, Źródło: OpowiadaniaErotyczne-Darmowo


    Bez wątpienia jest najprzystojniejszym chłopakiem na Ziemi. Pierwszy raz zobaczyłem go półtora roku temu, przechodząc obok niego na jednej z uliczek mojego osiedla. Była to tylko chwila, może nawet jej ułamek. Gdy spojrzałem na niego, poraził mnie jak strzałą swoją urodą, poruszył wszystkie moje zmysły. Jego nieskończenie piękna twarz tak szybko zniknęła, zostawiając w moich myślach swój obraz, niewystarczający zmysłom, budzący niedosyt i niepokój. 
    Od razu zapragnąłem ujrzenia tej twarzy, tego chłopaka. Chciałem zanim pobiec, lecz zginął. Zostałem sam, z pragnieniem spotkania, zobaczenia go, tak twarzą w twarz, by dobrze utrwalić przelotny obraz, bez żadnych podtekstów seksualnych. Liczyła się tylko jego uroda, być może dlatego, że szedł w towarzystwie urodziwej dziewczyny. Pragnienia te przewracałem w głowie na różne możliwe sposoby do końca tego dnia, nie wiedząc ani przeczuwając, że następny będzie łaskawszy, bo oto znów zobaczyłem go, także w towarzystwie tej samej urodziwej dziewczyny. Serce na chwilę mi zamarło, lecz instynkt wylał mi na głowę wiadro zimnej wody. Chłonąłem jego twarz, urodę milimetr po milimetrze, tak że tylko moment mi pozostał na ujrzenie całej postaci. 
    W domu, ochłonąwszy, z pamięci przybliżałem bez końca tę twarz, całą jego sylwetkę, jego kroki, które stawiał pewnie, zdecydowanie, władczo, między udami przestrzeń, w której przez chwilę widziałem swojego stojącego chuja, aż po zdecydowane wzniesienie w dolnych rejonach jego rozporka, na tle ...
    ... zgrabnych bioder. Widziałem go z dziewczyną, myślałem, że jest jego żoną, więc gdzieś głębiej tę informację zakodowałem, dlatego właśnie nie myślałem o zakochaniu się w nim, ale jednak zakochałem się w jego urodzie. Postanowiłem, że gdy zobaczę go następny raz, zatrzymam się przed nim, przeproszę, powiem, że nie podrywam go, że tylko chcę dobrze zapamiętać jego urodę, i że zaproszę go na herbatę, kawę bądź piwo. 
    Trzy dni zaledwie minęły, gdy zobaczyłem go w tym miejscu gdzie poprzednio, tym razem bez dziewczyny. Wszystko we mnie zawiesiło się w niemocy. Przeszliśmy obok siebie może wolniej niż poprzednio. Nasze oczy spotkały się z błyskiem wzajemnego pozdrowienia, aż krew szybciej zaczęła we mnie krążyć. Niemoc pozostała, ale nie na tyle, bym nie obejrzał się za nim, on zrobił to samo, uśmiechnął się i  znikając w uliczkach między domami jakby powiedział: bądź tu jutro o tej samej porze.
    Marzyłem i wzdychałem, tym razem z ciągłym wzwodem chuja, którego gdy byłem w domu masowałem i pieściłem, mając na umyśle i w duszy świeży obraz chłopaka, a przed nocnym spaniem, zupełnie goły w łóżku, przybierałem pozycje jakbym z nim był, jednocześnie czując głód jego ciepła. Na zmianę raz jedną, raz drugą ręką i obiema chwytałem chuja, coraz intensywniej czując przyjemność, zwłaszcza z pojawiającymi się co rusz myślami o mglistym jutrzejszym spotkaniu, i tylko niebo wie, co w związku z tym wyprawiałem. Chciałem, żeby narastające podniecenie, już pulsujące nasieniem w chuju, trwało i trwało. ...
«1234»