1. Marcel i jego slipy


    Data: 14.07.2026, Kategorie: Geje Twoje opowiadania Autor: Marcin Krzeszowiec, Źródło: OpowiadaniaErotyczne-Darmowo

    ... rozpiętej pod szyją koszuli, koszulka niebieska, jaśniejsza, wzniesienie w rozporku czarnych spodni, rozpinam go, wkładam tam rękę, czuję wypasionego chuja, wyjmuję, połykam go wzrokiem, jest we mnie, tętni żarem, spuszczam się błogo, otwieram oczy, najwyższa pora wstać.
    Wymyty, ubrany jak na randkę stanąłem przed jego drzwiami. W przedpokoju powitalne pocałunki, czulsze od pożegnalnych, z mocnymi uściskami dłoni. Na stole poczęstunek na niebieskim talerzu, kawałki sera oprószone pieprzem, dwa stylowe kufle, pod stołem przygotowane puszki piwa. Obydwaj zachwycaliśmy się sobą, podnieceni, zajadając ser, popijając chłodne piwo, rozmawiając także o tym, że pojutrze Marcel wyjeżdża do Londynu, do wuja, któremu będzie pomagał przez pół roku w jego własnym gabinecie lekarskim, bowiem sam też jest lekarzem. Nie była to dobra wiadomość dla naszej nabierającej rumieńców znajomości, ale też pobudzała, stawiając nasze wzwody w zenicie. 
    Stało się to nagle, na zew rodzącej się przyjaźni i czegoś jeszcze więcej. Nasze silne ręce na jędrnych pośladkach, na torsach, na skalistych mięśniach ramion, przedramion, na udach, na biodrach i wreszcie jednocześnie w rozporkach, na slipach, pod slipami na wielkich chujach, które lgnęły w nasze ręce. Dotykaliśmy i pieściliśmy każdą ich cząstkę przez slipy, po kawałeczku, opuszkami palców i całymi garściami, przeciągaliśmy po całych wzwodach. Przekładaliśmy ręce na jaja, wciąż przez rozporek i pod slipami, dalej zanurzaliśmy je w krocza, ...
    ... gładziliśmy je z namaszczeniem, sięgaliśmy po pośladki i znów wracaliśmy pod slipami do chujów, a te drżały, prężyły się w dłoniach, aż trysnęły gorącą lawą,w nasze slipy jednocześnie, aż nami zatrzęsło nami, a nasze objęcia zacisnęły się niczym żelazne obręcze.
    Nienasyceni, przytuleni, rozluźniliśmy objęcia i dopiero teraz zdejmowaliśmy jeden drugiemu najpierw koszule, spodnie, skarpety, zostając tylko w niebieskich slipach z wilgotnymi plamami nasienia, prezentując w slipach wypukłości dużych, mięsistych chujów, których impet na krótki czas zmalał. Wpatrzeni, zafascynowani, podziwialiśmy swoje slipy, zgrabne sylwetki, urodę – stworzeni dla siebie, choć pewnie przez różnych bogów, którzy obdarowali nas innymi kolorami. W mokrych slipach ocieraliśmy się o siebie, aż dotarliśmy pod prysznic, dalej w slipach, mydliliśmy wzajemnie swoje ciała, woda z mydłem ściekała do slipów, przez które prześwitywały chuje, co powodowało wielką ochotę zobaczenia ich w pełnej krasie. 
    Zdjęliśmy slipy, zobaczyliśmy swoje boskie ciała zroszone, świeże, rześkie. Garściami obejmowaliśmy swoje wielkie chuje, spuszczając na nie deszcz wody, i znów całowaliśmy się jeszcze czulej. Jeszcze bardziej przylgnęliśmy do siebie, czując między biodrami chuje, przesuwaliśmy je, jeden na drugiego nakładaliśmy, obejmując znów garściami, bawiliśmy się chujami, osuszając wzajemnie ręcznikiem. Nawet na chwilę nie oklapły nasze chuje w czasie rozmowy. Dotykaliśmy ich pośladkami, biodrami i rękami, a oczami pożeraliśmy ich ...