1. Michał i jego adopcyjna mama.


    Data: 12.08.2019, Autor: Radeck

    Michał jako paroletni chłopiec był umieszczony w domu dziecka. Zazdrościł innym dzieciom, po których przychodzili nowi rodzice. Będąc tam, swoją prawdziwą mamę widział tylko raz, gdy chcieli od niej uzyskać zgodę do adopcji. Nie zgodziła się i tyle znał swoich rodziców. Miał już skończone dziesięć lat, gdy dowiedział się, że jego mama nie żyje. Nie uronił wtedy ani jednej łzy. Wiedział, że teraz może już być adoptowany. Był ładnym, spokojnym i grzecznym chłopcem, myślał, że ktoś zabierze go od razu, ale tak się nie stało. Nadchodziły święta wychowawczyni zapytała się go, czy chce święta spędzić w innym domu. Nie wiedział, o co chodzi, ale wiedział, że wszystko jest lepsze od siedzenia w bidulu.
    
    Na okres świąt zabrało go bardzo miłe małżeństwo. W ich domu miał nawet osobny pokój, w którym spał zupełnie sam, tylko on. Do domu dziecka miał wrócić dopiero po nowym roku. Dowiedział się, że pani Joanna jest właścicielką salonu fryzjerskiego, dlatego przed sylwestrem musiała jeszcze pójść do pracy. A jej mąż Tadeusz, miał przedsiębiorstwo budowlane, miał wolne i był cały czas z nim. Byli na zakupach, kupił mu piękne zupełnie nowe rzeczy do ubrania. Potem byli u niej w zakładzie fryzjerskim. Michał siedział na fotelu, a ona obcinała mu włosy. Gdy spojrzał w lustro to wyglądał zupełnie inaczej, podobało mu się.
    
    W sylwestra przyszli do nich ich znajomi z dziećmi. Były zupełnie inne niż dzieci z bidula i nie zabierali mu niczego. Dorośli tańczyli w salonie, a oni bardzo długo ...
    ... bawili się w jego nowym pokoju. Nie musieli gasić światła i kłaść się spać. Po północy wraz z dorosłymi puszczali kolorowe sztuczne ognie.
    
    Spodobało mu się u nich i nie chciał wracać do domu dziecka. Pani Joanna przyrzekła mu, że załatwią do końca wszystkie formalności i potem już na zawsze zostanie z nimi. Tak jak obiecali, zabrali go stamtąd, adoptowali, zmienili mu nazwisko. Michał do swojej adopcyjnej mamy mówił pani Joanno. Nikt mu inaczej nie kazał. W nowej szkole jego nowi koledzy mówili o swojej mamie i tacie, a on nadal nie miał ani mamy, ani taty.
    
    Pewnego razu w czasie rozmowy zapytał się jej.
    
    - Czy ty teraz jesteś moją mamą.
    
    - Tak adoptowaliśmy cię i ja już teraz na zawsze będę twoją mamą.
    
    - To mogę mówić ci mamo?
    
    Bardzo ucieszyło ją to pytanie.
    
    - Tak oczywiście. - Ucałowała go i uściskała.
    
    Widział często w domu jak jego przybrani rodzice wzajemnie okazywali sobie czułoś. Pocałunki, uściski, przytulali się, gdy siedzieli obok. On wcześniej tego nigdy u nikogo nie widział, ale podobało mu się to, bo dostrzegł, jacy oni są z sobą szczęśliwi. Teraz, gdy i jego uściskała, i pocałowała, to czuł się bardzo szczęśliwy, pierwszy raz poczuł, że jest przez kogoś kochany. Ona była dla niego najpiękniejszą kobietą. W rezultacie Joanna nie wyróżniała się niczym szczególnym. Około 160 cm wzrostu, średniej długości ciemne włosy zawsze zadbane. Jej twarz była raczej pospolita, lecz zawsze pogodna, uśmiechnięta. Duże zielonoszare wyraziste oczy. Nie ma dużego ...
«1234...10»