1. Wakacyjna przygoda cz.19 (Ostatnia)


    Data: 13.11.2019, Autor: Philips123, Źródło: Lol24

    ... dobrze! To ja zadzwoniłam na policję! Chciałam odciągnąć uwagę wszystkich ode mnie! Po prostu chciałam spokoju- łkała cicho Zosia.
    
    -To przez ciebie kurwo mój interes leży! Nie podaruję ci tego!- krzyknął Pyra.
    
    -Ej, no. Chyba jej nie pobijesz?! To przecież dziewczyna!- zaprotestowała Julia, która mimo wściekłości na Zosię, nadal coś do niej czuła.
    
    -Masz rację, faceta bym zapierdolił na śmierć…No, ale damy nie wypada.-ciągnął Pyra- Zabawimy się z nią oboje, a potem poślę jej kulkę i zostawimy w rowie, co ty na to?
    
    Julię zamurowało, nie wiedziała co powiedzieć.
    
    Zosia natomiast nie wierzyła w to co się dzieje. Chciała jak najprędzej uciec, nigdy się jeszcze tak nie bała.
    
    -Posrało cię?! Chcesz ją zabić? Mieliśmy ją tylko nastraszyć!-krzyczała Julia.
    
    -Wyrok ulicy, kurwo! Konfidentom się nie pozwala żyć!-wrzasnął.
    
    Julia chwyciła go za ramię, a on odepchnął ją tak, że upadła. Pyra z obleśnym uśmiechem już szedł w stronę Zosi, która patrzyła na niego jak skamieniała, nie potrafiła ani krzyczeć ani się bronić.
    
    Julia szybko wstała i rzuciła się na Pyrę, wskoczyła na jego plecy, objęła mocno jego szyję i zaczęła go dusić.
    
    Pyra szarpał się i próbował zrzucić Julię, jednak ona była wysportowana i silna.
    
    Szamotali się tak dobrych kilka chwil, dopóki Pyra nie zrzucił z siebie Julii i nie kopnął jej dwa razy w brzuch.
    
    Zosia wykorzystała chwilę nieuwagi i przepaliła taśmę ogniem z zapalniczki, którą miała w kieszeni.
    
    Pierwszy raz w życiu palenie ...
    ... przyniosło jej jakiś profit.
    
    Uciekała co sił w nogach, nie patrząc nawet w którą stronę biegnie. Byle dalej od tego zwyrola i pewnej śmierci.
    
    Pyra mimo swej zwalistej postury, był dość szybki. Niecałe 100 metrów dzieliły go od ofiary.
    
    Wiedział, że nie może pozwolić jej uciec, automatycznie poszedłby siedzieć, bo miał jeszcze wyrok w zawieszeniu.
    
    Zosia nagle zauważyła światło i pomyślała, że to ulica i ratunek. Wbiegła na szosę i oślepiły ją reflektory auta. Poczuła uderzenie, przez chwilę była w powietrzu, a potem czuła już tylko jak uderza w coś twardego.
    
    Pyra widział wszystko co się stało, postanowił zniknąć zanim przyjedzie karetka i policja.
    
    Zosia ledwo co widziała wysiadającego z auta mężczyznę, wszystko rozpływało się w jej oczach. Nagle usłyszała muzykę i poczuła że jest jej zimno.
    
    Lekarz, w szpitalu do którego wezwana przez kierowcę auta karetka zawiozła Zosię, stwierdził zgon.
    
    --------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
    
    Znowu padał śnieg, a czarne płaszcze i kurtki bardzo kontrastowały z białym krajobrazem.
    
    Staś stał na cmentarzu, spoglądał jak z ciałem dziewczyny żegna się jej pogrążona w rozpaczy matka.
    
    Biedna kobieta przez te kilka dni postarzała się o przynajmniej dekadę.
    
    Wszyscy stali w ciszy, ksiądz szybko odprawił co miał odprawić i uciekł na ciepłą plebanię.
    
    Na pogrzeb przyszło wiele osób, szczególnie ze szkoły. Staś z pogardą patrzył jak ...