-
Wakacyjna przygoda cz.19 (Ostatnia)
Data: 13.11.2019, Autor: Philips123, Źródło: Lol24
... niektóre dziewczyny płaczą nad grobem Zosi, a jeszcze kilka miesięcy wcześniej rozsiewały na jej temat plotki. Mijała już druga godzina, prawie wszyscy rozeszli się do domów. Przy grobie została tylko matka i jej brat. W końcu i oni musieli iść, a właściwie mamę Zosi zmusił do tego mężczyzna, która miał się nią zająć w tych trudnych chwilach. Staś stanął nad grobem swojej niespełnionej miłości i zadumał się. Z jednej strony czuł wściekłość kiedy myślał o Julii i tym gangsterze. Oboje złapała policja, Pyra została oskarżony i skazany. W ciągu najbliższego tygodnia ma zacząć odsiadywać karę. Julia z kolei popadła w jakieś stany lękowe i wylądowała w zakładzie psychiatrycznym , nie potrafiła sobie poradzić z tym że wpadła na ten idiotyczny pomysł z przesłuchaniem. Staś obwiniał też trochę siebie za śmierć Zosi. Gdyby byli razem, albo chociaż się przyjaźnili to mógłby jej pomóc i do niczego by nie doszło. Odrobina jego uwagi mogła uratować jej życie. Odwieczny wyrzut sumienia żywego ...
... człowieka, że ktoś umarł a on nadal żyje. Stanisław uronił łzę i wyszeptał cicho. -Przeprasza, naprawdę byłaś piękna… Odszedł od grobu i ruszył ulicami miasta. Nie wiedział czy woli siedzieć w domu czy zapijać smutek w barze. Świat bez tej uroczej i dobrej dziewczyny był niewyobrażalnie smutny. Staś idąc ulicą, zauważył jakąś znajomą postać po drugiej stronie jezdni. Była to Wiktoria z jakimś chłopakiem. Trzymali się za ręce i głośno rozmawiali z uśmiechami na twarzy. Staś stanął jak wryty i spoglądał na nich, przez jedną krótką chwilę jego spojrzenie i spojrzenie Wiktorii się spotkały. W tym spojrzeniu było wszystko, resztki szczęścia, tęsknota, cierpienie, przebaczenie, koniec i początek. Chwila trwała nie więcej niż sekundę, a Staś czuł się jakby to była godzina. Wiktoria szła z chłopakiem dalej, jakby nigdy nic się nie stało. Staś westchnął głęboko, znowu zaczynał padać śnieg. Powolnym krokiem ruszył w swoją stronę. Ani Wiktoria, ani Staś nie obrócili się za siebie.