-
Android
Data: 19.11.2019, Autor: MEM, Źródło: Lol24
... tekstem. Przypomniało jej też, że już także i ona w końcu ma swojego mężczyznę. "Nietypowego mężczyznę" – pomyślała zaraz przy tym. Długo na niego czekała... Bardzo długo. Z racji tego, kim się urodziła, gdzie i kiedy się urodziła, i jak była wychowywana, nie mogła liczyć na to, że kiedykolwiek pozna faceta, który będzie jej. Długo się zresztą opierała temu, walcząc ze samą sobą. W końcu przegrała, było to nieuniknione. Pogodziła się z losem. Wyboru zresztą nie miała. Ale na skutek tego, skazała się na samotność. Bo choć w końcu przyznała przed samą sobą, że nie ma się co kopać z koniem i tak już musi być, to pozostał strach. Strach przed tym, że się wyda. Strach przed przygodnymi kontaktami, na jakie byłaby skazana, gdyby się odważyła kogoś poszukać, a które przynosiłyby olbrzymie ryzyko chorób. Strach przed tymi nieznanymi ludźmi, z którymi by się miała spotykać... Poza tym, jako w sumie skończona monogamistka, nie chciała godzić się na przygodne kontakty. Potrzebowała kogoś na stałe, a to nie w tym środowisku... Igłę w stogu siana prędzej się znajdzie. I to po ciemku z zawiązanymi oczami. Na nic innego nie mogła jednak liczyć. "Do czasu..." – skręciła na skrzyżowaniu jednej z mijanych wsi, a zestaw audio samochodu puszczał właśnie "The Talk" Jana Hammera. Do czasu, aż nie pomogła jej nowoczesna technologia... ...Pamiętała ten dzień. Przeglądany po południu internet. Krótki artykuł o tym, że pewna amerykańska firma pracuje nad budową żeńskiego, w pełni ...
... interaktywnego, androida, maksymalnie zbliżonego fizycznie do człowieka. Zaciekawiona, znalazła na Youtube kilka filmików o tej tematyce. Niewiarygodna – i szybko się rozwijająca – technologia... Zwłaszcza dla kogoś dobrze pamiętającego, jakim rarytasem był prosty kalkulator w czasach octu na półkach. "A gdyby tak... Kiedyś..." I oto, zaledwie kilka lat później, marzenie stało się rzeczywistością. 20 tysięcy dolarów, trochę czasu spędzonego na skonfigurowaniu zamówienia wedle jej wymagań, miesiąc niecierpliwego oczekiwania, i telefon od kuriera, który kilkanaście minut później wyładował duże drewniane pudło na jej trawniku... Od tej pory życie uległo zmianie... Pamiętała pierwszy raz tak wyraźnie, choć minęło półtora roku. Nie wprowadziła mu jeszcze wtedy do oprogramowania jego imienia, bo nie mogła się zdecydować. Na wybranie swojego zresztą także zeszło jej troszkę czasu, ale uwielbiała je od zawsze – jakby była dla tego właśnie imienia stworzona. Nie wyobrażała sobie innego, cierpiąc bardzo, że ludzie tak się do niej nie zwracali. Nie wiedzieli. Nie mieli prawa wiedzieć. Ale nieświadomie, na każdym kroku, odbierali jej przez to część jej osobowości. Gorzej było z drugim imieniem, bo miała kaprys mieć dwa. To z kolei zajęło jej 20 lat... 20 lat, żeby na drugie mieć Ewa... O ile prostsze i lepsze miałaby to życie – poczynając od takich drobiazgów – gdyby nie złośliwość losu, która uczyniła ją biologicznym mężczyzną... Wypakowała go wtedy i zaniosła, a właściwie zawlokła, ...