-
Szczęście w nieszczęściu cz.2
Data: 20.11.2019, Autor: KenBezBarbie, Źródło: Lol24
... i łazienka. Bez trudu trafiłem do kuchni. Kawa leżała tam gdzie powinna, tuż za nią była herbata, zielona, moja ulubiona. Wstawiając wodę na herbatę, zdałem sobie sprawę że laura to straszna bałaganiara. Niepozmywane naczynia, resztki posiłków na stole i kurz na lodówce to tylko te rzeczy, które rzucają się w oczy. Sam nie byłem czyściochem ale odrobina pedancji w tym przypadku by się przydała. Po prostu to było mieszkanie typowej studentki. Ani Laura, ani ja nie pomyśleliśmy o kubku. Gdzie ona może trzymać cokolwiek w czym da się wypić herbatę? Nie miałem bladego pojęcia. Może wszystkie są brudne, pomyślałem. Zabrałem się do zmywania. Przynajmniej jakoś jej się odwdzięczę za taką cudowną noc. Nadal tylko nie rozumiałem dlaczego zostałem sam. Przecież mogła mnie obudzić i kazać iść do domu. Znamy się tylko z widzenia, nasi znajomi są znajomymi. I to pytanie rano. Może i miało na celu wymuszenie na mnie przyznania się do winy ale... Właśnie. Ale co? To od zawsze był mój problem, za dużo sobie wyobrażałem. Pewnie kiedy przyjdzie, wrócimy do starych relacji. W tym momencie woda zaczęła się gotować, szybko wytarłem ręce w ręcznik i zalałem sobie herbatę. Podczas poszukiwań kubka znalazłem cukier, więc teraz, bez zbędnych problemów, wyciągnąłem go i wsypałem dwie łyżeczki. Myślałem nad pójściem do sąsiadów i zapytaniem się o godzinę, nadal nie wiedziałem, która jest. Pomysł raczej odpadał. Obcy chłopak, pierwszy raz widziany na oczy, sam w mieszkaniu, pytający o godzinę? ...
... To conajmniej podejrzane. Może nie koniecznie by wiedzieli, że jestem sam, lecz też mam sąsiadów i wiem, że potrafią być wścibscy, mogą wiedzieć więcej od ciebie. Brak klucza nie pozwalał mi go nawet opuścić. Zostało mi tylko czekać. Wziąłem się za ponowne zmywanie. Cisza nie dawała mi spokoju. Wytarwszy ręce, ruszyłem do salonu, na stole nadal leżała niedojedzona pizza i mniej niż połowa wina w butelce. Tak! Dobrze pamiętałem, że gdzieś tam leżał pilot. Włączyłem telewizor i przełączyłem na jakiś kanał muzyczny. Od razu lepiej się poczułem. Zwinąłem przy okazji syf ze stołu. Byłem prawie w połowie zmywania. Nagle usłyszałem chrobot klucza. Pierwsza dobra wiadomość dziś - wiem, mniej, więcej, która jest godzina. Trzeci już raz tego dnia wytarłem dłonie w ręcznik. -Witam - powiedziałem widząc ją wśród "małych zakupów", które prawie ją zakrywały. - Hej - odpowiedziała wymijająco. Podszedłem i wziąłem kilka toreb, które położyła na ziemi. - Gdzie to położyć? - zapytałem. Zdejmowała właśnie kurtkę gdy podniosła wzrok na mnie i zobaczyła mnie obładowanego torbami. - Rzuć gdzieś w kuchni. Łatwo powiedzieć. Na stole w kuchni było jeszcze pełno naczyń, a na blacie wszystko inne. Oparłem torby o jedną ze ścian. Wchodząc ponowne do małego holu, zauważyłem, że ściągała właśnie buty. Kucając, odpinała zamki przy swoich zamszowych, kremowych kozaczkach. Jej pupa była wypięta w moją stronę, tym razem opanowałem swoją żądze dotknięcia miejsc, ktorych zwykle ...