-
Szczęście w nieszczęściu cz.2
Data: 20.11.2019, Autor: KenBezBarbie, Źródło: Lol24
... dotykać nie wolno. Kiedy już wstała z kucek, zauważyła, że ją obserwuję. Jednym długim susem przeskoczyła do mnie i muśnięciem ust przywitała. - Witam - wreszcie odpowiedziała na poważnie, tuż po oderwaniu ust - jestem strasznie głodna, chodź pomożesz mi w kuchni. - Ok, nie ma problemu. No to już umarliśmy z głodu, pomyślałem. Najpierw musieliśmy trochę ogarnąć, a było to łatwiejsze niż myślałem. Lecz nadal bynajmniej nie łatwe. Po dłuższym zastanowieniu co lubimy, stwierdziliśmy, że kanapki będą odpowiednie. Ja kroiłem świeży chleb na stole, ona pomidora na blacie. Co jakiś czas zerknałem jak porusza tyłkiem w rytm krojenia. - Powinienem wrócić do domu - wypaliłem niespodziewanie. Przerwała krojenie pomidora i spojrzała na mnie. Jej twarz wyrażała ciągle to samo. Wyglądała jakby bez przerwy mnie analizowała, próbowała mnie zrozumieć. Niestety nie potrafiła. Czy ja byłem w stanie zrozumieć własne postępowanie? Zachowywaliśmy się jak para szczeniaków. Podsumowując, zamieniliśmy razem kilka zdań, spędziliśmy upojną noc i zachowujemy jakbyśmy już jakiś czas ze sobą mieszkali. - Jutro wrócisz, proszę zostań jeszcze, choć jedną noc. - Naprawdę nie wiem czy mogę, musiałbym skoczyć po jakieś ubrania, wziąć kąpiel, sama rozumiesz... Nie zdążyłem dokończyć gdyż uciszyła mnie buziakiem, to wydarzyło się tak szybko, nie zdążyłem oddać gdyż się odsunęła. Smakowała pomidorem. - Podjadasz! - rzuciłem oskarżycielsko. - Dramatyzujesz, lepiej się ...
... pospiesz i leć do domu po te ubrania. Ja sobie jakoś tu poradzę. - Dziękuję za poświęcenie - burknąłem drwiąco. - Oj nie ma za co - powiedziała wyjątkowo milutko i uśmiechnęła się od ucha do ucha. Pocałowałem ją jeszcze w czółko i poszedłem się szykować do wyjścia. Wkładając na siebie buty, usłyszałem: - Idę z tobą, nie chcę tu siedzieć sama, Piotrkowi może odbić, w dzień się nie bałam bo po ulicach chodzą ludzie. Teraz chodniki świecą pustkami. - Miło będzie mieć towarzystwo. Kilkanaście minut później byliśmy już u mnie. - - Coś do picia? Kawa, herbata? - zapytałem. - Nie, dziękuje, idź po te rzeczy i się zwijamy. Z minikorytarza poszedliśmy do mojego pokoju. Zakrywając sobą "mój porządek" w szafce z ubraniami wyjąłem kilka ciuchów do przebrania. - Został jeszcze prysznic - stwierdziłem głosem naukowca, który wpadł na coś ciekawego. - Oh tak? - zapytała ze swoim już dobrze znanym mi uśmiechem. Chyba powinienem się bać. Delikatne uczucie w podbrzuszu rozkazywało jak najszybciej iść wziąć prysznic. - Tak właśnie - odpowiedziałem. Jej buzia, w moim jasno oświetlonym pokoju była jeszcze śliczniejsza. Przez chwilę wpatrywaliśmy się w siebie z uwagą. Po krótkiej kolejnej nieudanej analizie twarzy złapała mnie za dłoń. Wcześniej pokazałem jej rozkład mojej kawalerki, który nie był wybitnie trudny do zapamiętania, więc teraz, ciągnąc mnie za rękę, zaprowadziła prosto pod drzwi łazienki. - Idź szybko, jestem naprawdę głodna. Zdezorientowany jej ...