-
Przygoda w lesie
Data: 22.11.2019, Autor: zlosnica79, Źródło: Lol24
Bieganie mnie zawsze odprężało. Starałam codziennie, wcześnie rano biegać po pobliskim lesie. Miałam wtedy czas na różne przemyślenia. Nawet jak rano nie chciało mi się zwlec z łóżka, mobilizowałam się, ubierałam w dres i biegłam. Zawsze pomagało. Od jakiego czasu nie biegałam po tym lesie sama. Co któryś dzień mijał mnie mężczyzna. Hmm... bardzo przystojny mężczyzna. Kiwnął zawsze głową i biegł dalej. Jeszcze chętniej wybierałam się na poranny jogging. Chciałam go spotkać, spojrzeć mu w oczy i po prostu uśmiechnąć. Byłam zawiedziona, że nie spotykam go codziennie. Po jakiś dwóch miesiącach zaczęliśmy witać się ze sobą i biegliśmy dalej, każde w swoja stronę. Za jakiś czas gdy mijał mnie, przywitał się i stanął. Zatrzymałam się. - Część, jestem Krzysiek. Postanowiłem się w końcu z tobą przywitać. - Cześć, jestem Julia. Miło cię poznać - Tak sobie myślałem. Nie wiem czy się zgodzisz.... - Tak? - Skoro i tak biegamy po tym lesie o tej samej porze, hmm.... to może byśmy biegali razem. Zawsze raźniej i będzie można porozmawiać. - Też o tym już myślałam. Chętnie... zawsze milej w towarzystwie. Od tamtej pory biegaliśmy razem. Wymieniliśmy się numerami telefonów, aby być w stałym kontakcie. W czasie biegu nie rozmawialiśmy zbyt dużo, by się nie męczyć. Dopiero po treningu zatrzymywaliśmy się na chwilę, żeby odpocząć i podyskutować na różne tematy. Okazało się, że mamy wiele wspólnego. Lubimy te same rzeczy, mamy podobne podejście do różnych spraw. Dzięki ...
... temu rozmawiało nam się bardzo swobodnie i bez żadnego skrępowania. Czasem te nasze pogaduszki potrafiły zamienić się w godzinę. Później szybko uciekaliśmy do domów, by przyszykować się na resztę dnia. Były poranki, gdzie biegałam sama. Przyzwyczaiłam się już do Krzyśka. Brakowało mi go wtedy. Dzięki temu, pewnego dnia zabrnęłam w głąb lasu i odnalazłam cudowne miejsce, w którym jeszcze nie byłam i chyba rzadko kto tu przebywał. Płynął tamtędy strumyk, a dookoła była duża zielona polana, którą otaczały gęsto porośnięte drzewa. Piękne miejsce... Stwierdziłam, że muszę pokazać je Krzysiowi. Też na pewno mu się spodoba. Następnego dnia już biegaliśmy razem. Nie był w humorze. Coś go gnębiło, nie naciskałam, a on nie chciał o tym rozmawiać. Więc tylko pobiegaliśmy, zamieniliśmy parę zdań i wróciliśmy do domów. Nigdy nie mówiliśmy o naszym życiu prywatnym, może coś mu się nie układało. Tego dnia wieczorem przysłał mi wiadomość i przeprosił za swój nastrój. Później był kolejny sms i kolejny. Z każdym następnym, wiadomości stawały się coraz bardziej zuchwałe i skierowane w moją stronę. Zaczęliśmy pisać o naszych potrzebach i pragnieniach. Na koniec napisał mi, że bardzo mu się podobam i chciałby móc poznać mnie bliżej, w innych okolicznościach, niż tylko bieganie. Oczywiście się zgodziłam. Bardzo mi się podobał i od początku chciałam, by nasze relacje były bliższe. Za trzy dni znów spotkaliśmy się na biegach. Bardzo się denerwowałam. W końcu wszystko miało ulec zmianie, chcieliśmy ...