1. Przygoda w lesie


    Data: 22.11.2019, Autor: zlosnica79, Źródło: Lol24

    ... długości, w górę i w dół. Krzysztof zamknął oczy, odpływał w otchłań rozkoszy. Nachylając się nad jego sterczącym kutasem, zaczęłam go lizać. Usłyszałam tylko jęk i szybszy oddech. Nie przerywałam, powoli zaczęłam wsuwać go sobie w usta. Najpierw główkę, masowałam ją i ssałam. Później resztę, aż do samego końca. Ustami objęłam go całego. Masując i ssąc go wsuwałam i wysuwałam sobie z ust. Krzyś unosił tylko biodra. Złapał mnie z głowę i sam napierał na moje usta. Napierał tak na mnie do momentu, gdy poczuł, że za chwilę dojdzie. Wysuwając się delikatnie ze mnie, uniósł się, usiadł na kocu, a mnie posadził przodem do siebie. Podniosłam się delikatnie, by mógł się we mnie wsunąć. Napierając, wszedł we mnie cały. Moje biodra powoli zaczęły unosić się i opadać na niego. Trzymał mnie za nie i dociskał. Nasze ruchy się połączyły, współgrały ze sobą. Oddechy i jęki splatały się, a my kochaliśmy się, nie myśląc w ogóle o otaczającej nas rzeczywistości. Czułam jak pulsuje we mnie, a ja zaciskam się na nim. Ciała drżały, ruchy przyspieszyły jeszcze bardziej, gdy nagle poczułam drżenie, falę ciepła przeszywającą całe moje ciało. Zacisnęłam ręce na jego ramionach. Jego dłonie ściskały moje pośladki, zaciskając mnie jak najmocniej na jego kutasie. Nagle od środka zalało mnie ciepło, co spotęgowało moje doznania. Nie mogąc oddychać, zastygłam w bezruchu. Otworzywszy oczy, ujrzałam wzrok Krzysia. Był wbity we mnie, uśmiechał się i ...
    ... przytulał do siebie. Nachyliłam się, a on pocałował mnie najgoręcej jak potrafił. Gdy nasze ciała uspokoiły się, położyliśmy się na kocu. Przytulając się, korzystaliśmy z czasu spędzanego razem.
    
    Spotykaliśmy się później jeszcze nie raz. Seks był coraz bardziej namiętny, czasem dość ostry. Podobało mi się to. Nieraz wystarczyły nam szybkie numerki pod drzewem, po zakończonym biegu. Szczerze... uwielbiałam je. Było to spontaniczne, gwałtowne i bardzo podniecające. Jednak coś zaczęło się psuć. Krzysztof coraz rzadziej pojawiał się na treningu, coraz mniej dostawałam od niego wiadomości. Nie odbierał ode mnie telefonów, nie dzwonił. Czasem dostałam jakiegoś nieznaczącego smsa. Nie wiedziałam co o tym myśleć.
    
    Wszystko wyjaśniło się, gdy pewnego dnia spacerowałam sobie ulicami miasta i nagle z jednego sklepu wyszedł Krzysztof, ku mojemu zaskoczeniu, ze swoją żoną i dzieckiem. Zamurowało mnie, a po jego oczach widział żal, strach i prośbę o wybaczenie. Teraz do mnie dotarło, dlaczego czasem miał takie nastroje, dlaczego mnie odsuwał i dlaczego teraz nie mamy ze sobą kontaktu. Dostałam wieczorem wiadomość z przeprosinami i wyjaśnieniem całej sytuacji, tego co było między nami. Pisał, że dla niego znaczyło to bardzo wiele, że nadal o mnie myśli, jednak nie może zostawić rodziny, a żona zaczęła już coś podejrzewać. Na koniec dużymi literami było tylko napisane – NADAL JESTEŚ W MOIM SERCU I BARDZO CHCIAŁBYM BYĆ Z TOBĄ.... 
«1234»