1. Onieśmielająca - 7 lat później cz. 4


    Data: 05.01.2020, Autor: ZicO, Źródło: Lol24

    ... podrywacza, zostawiając stanowisko niemniej utalentowanemu bratu.
    
    Piotr
    
    Zbliżał się wieczór. Cały dzień spędzony ze swoją córeczką to było zdecydowanie to, czego mi trzeba. Majka leżała sobie wygodnie w łóżku.
    
    -... a mały kotek już nigdy nie oddalił się od domu. Koniec. - Poinformował Majkę, zamykając książkę.
    
    - Jeszcze jedna! Proszę... - zrobiła słodkie oczka do swojego ojca. Wyglądała jak mała księżniczka.
    
    - Już koniec. Dobranoc, kochanie. - Przytuliłem małą brunetkę. Czułem napływającą do serca energię, czując dotyk swojej córeczki oraz jej ciemne loki pomiędzy swoimi palcami. Dosłownie oszalałem ze szczęścia, gdy usłyszałem słodkie "Kocham Cię, tato".
    
    Zanim wyszedłem z pokoju, spojrzałem jeszcze raz na swojego małego słodziaka. Tylko ona się dla mnie liczy...
    
    - Piotrek? - Usłyszałem za sobą głos. Odwróciłem się i zobaczyłem stojącego za mną Matta, z lekko przestraszoną miną.
    
    - O co chodzi?
    
    - Stoisz w tych drzwiach od kilku minut. - Uświadomił mnie. - Mam problem. - Na jego twarzy pojawił się grymas. Widać było gołym okiem że ma problemy. Domyśliłem się przyczyny po kilku chwilach.
    
    - Straciłem wszelki kontakt z ojcem. Olał mnie. Zostawił bez środków do życia, a nie mogę wiecznie mieszkać u Ciebie. To Twój dom, a ja...
    
    - Uspokój się już. - Odpowiedziałem twardo. Zostaniesz tu tak długo, jak tylko będzie potrzeba. Choć, pokażę Ci coś.
    
    Matthew
    
    Piotrek zaprowadził mnie do garażu. Byłem bardzo zdziwiony, jednak nie dałem tego po sobie ...
    ... poznać. Zapalił światło i w jednej chwili ciemne pomieszczenie spowiło światło, a w jego centrum znajdował się istny potwór, na widok którego każdy facet dostałby gęsiej skórki. Przed nami stał czarny Ford Mustang Shelby GT500.
    
    - O cholera...
    
    - Zamknij usta, Matt. Przejedziemy się.
    
    Przemierzając ulice zaśnieżonego Nowego Jorku mogłem dostrzec, jego umiejętności jazdy. Nie każdy miałby tyle odwagi, żeby prowadzić tę bestię i to w taką pogodę.
    
    - Dokąd jedziemy? - Spytałem niepewnie.
    
    Piotr nie odpowiedział. Uśmiechnął się pod nosem, po czym wjechał na duży, kilkupiętrowy parking, znajdujący się w centrum miasta. W środku ukazał nam się widok, którego nie zapomnę do końca życia.
    
    Pierwsze co usłyszałem to muzyka puszczana z jednego z wielu ustawionych na parkingu sportowych samochodów. Nigdy nie widziałem takiego tunningu. Chromowany lakier, spoilery, cudowne naklejki oraz osiągi. Uwielbiam filmy wyścigowe, ale nie przypuszczałem, że coś takiego istnieje w realnym życiu. Tłumy ludzi, które przyszły na tę wyścigową imprezę dosłownie oszalały, widząc samochód, którym przyjechaliśmy. Do mojego okna podeszły dwie skąpo ubrane, długonogie dziewczyny, prosząc o uchylenie szyby. Ze strony Piotra podeszło kilku facetów.
    
    - Proszę, proszę. Kto się w końcu pojawił? – Odezwał się pierwszy jeden z mężczyzn. – Gdzie się podziewałeś, mistrzu?
    
    - Tu i tam… - Odpowiedział rozbawiony. Witaj, Sucre.
    
    - Piotruś, co to za słodziak? – Wskazały na Matta. - Przedstawisz go nam? ...
«1234...»