-
Zaniki pamięci u Cynti w upalną, letnią noc
Data: 05.01.2020, Autor: lila, Źródło: Lol24
... śliczną różową sukienkę. Gordon ma na sobie białą koszulę i czarne spodnie. — Och, najeszcie — mówi z uśmiechem Rebeka. — Smacznego — mówi Robert. Na stole są różne owoce w półmiskach, jarzyny na talerzach. Soki w dzbankach, kromki chleba i bułeczki w wiklinowych koszyczkach. Rebeka patrzy ciekawie na Cyntię — Ona na mnie patrzy — szepcze Cyntia do barona. — Rebeko, nie wypada patrzeć tak na gościa. — Przepjaszam tatusiu. Wszyscy jedzą. Cyntia zwraca się do chłopca z uśmiechem. — Co najbardziej lubisz jeść, chłopcze? — Mam na imię Gordon. Najbardziej lubię malinki. — A ty dziewczynko? — Jestem Jebeka. Ja lubię ogójki. Wszyscy jedzą w milczeniu. Zaczynają deser. Gordon je maliny. Rebeka przysuwa miseczkę budyniu. Wkłada łyżeczkę... — O kurwa, mucha w budyniu. Cyntia spogląda na Roberta. — Ona powiedziała ,,R". — Tak, zaiste. — Mogę? Cyntia zwraca się do Rebeki patrząc na miseczkę z budyniem. Dziewczynka przysuwa miseczkę w jej kierunku. Cyntia nabiera łyżeczką budyń wraz z muchą. — Nie jedz muchy, pjoszę. Cyntia odkłada muchę na brzeg talerza i zjada resztę budyniu. — Smakuje inaczeń. Robert patrzy na Cyntię. — Inaczej niż co? — pyta Rebeka. Trwa chwila konstrnacji. — Inaczej — odpowiada miło Cyntia. — Spałam z Gojdonem. — O, a to dlaczego? — pyta Robert. — Bałam się. Coś w nocy stjaszyło. Robert spogląda dyskretnie na Cyntię. — To znaczy, kochanie? — Coś wyło, a inne sapało. Gustaw ...
... mówi, że w naszym zamku nie ma duchów. — Nie ma, Gustaw ma rację. Jesteś już za duża, by spać z bratem. — Tatusiu, ale co to sjaszyło jak nie duchy? — Jesteś za mała by to wiedzieć — odpowiada Robert. — Nie jozumiem. Jestem za mała i jestem za duża. To nielogiczne, tatusiu. Możemy już iść do ogjodu z Jebusem? — Tak, tylko go nie męczcie. — Dobrze, tatusiu — odpowiada Gordon. Wychodzą. — Pani? — Tak baronie? — Czemu krzyczałaś w łazience? — Och, kiedy szłam do łazienki przyglądałam się obrazowi, który wisi w sypialni. Wiem, że ty baronie przyglądałeś się wówczas czemuś innemu. Ten obraz przedstawia rodzinę. Mężczyzna wygląda jak ty. Dziewczynka, jak Rebeka i chłopiec jak Gordon. — I dlatego krzyknęłaś? — Nie. Ta kobieta obok ciebie, baronie... Ona trzyma za rękę Rebekę. Ona wygląda jak ja. Odkryłam to, kiedy patrzyłam w lustro w łazience... — Zaiste? — Jestem pewna. Żona wraca około obiadu? — Tak, pani. Dzieci bawią się w ogrodzie. Gordon rzuca kij, a Rebus go przynosi. Rebeka trzyma w dłoniach ogórek. — Zielony. — Rebeko, ogórki są zielone. — Tak, ale tamten nie był takiego koloju. — Który, tamten? — Jak zaczęło wyć, to poszłam najpiejw spjawdzić gdzie wyje. W sypialni taty. Tam widziałam. — Nie powinnaś wchodzić bez pukania do sypialni taty. — Jestem na to za duża, to znowu za mała. Już mi się pierdoli. Za duża, za mała. Nic nie jozumiem. To jest wszystko stjasznie popierdolone. I do tego Cyntia się tak ...