1. Mundial


    Data: 25.01.2020, Autor: MrHyde, Źródło: Lol24

    ... przyjacielem.
    
    Gulnara poznała imiona cudzoziemców. Wysoki Gonzalo, któremu czubkiem głowy sięgała ledwie do pachy i Diego mniej więcej jej wzrostu. Kibice Argentyny. Panowie naradzili się krótko w swoim języku i zaproponowali spacer we troje.
    
    - Okey – Gulnara bez wahania przyjęła propozycję. Nikt jej przecież nie zabronił łączyć pracy z przyjemnością. Ani, być może, z nauką kilku słówek argentyńskich.
    
    Wolnym krokiem doszli do Placu Teatralnego. Panowie co jakiś czas wymieniali uwagi, bądź podpowiadali sobie angielskie słówka. Gulnara wschłuchiwała się wtedy zafascynowana w brzmienie nieznanego języka. Korciło ją, żeby zapytać o kilka podstawowych fraz po argentyńsku. Nie robiła tego jednak, bojąc się pytań zwrotnych. „Ajć, mogłam się lepiej przygotować do roli Chinki”, narzekała w duszy na własne lenistwo. Raz po raz łapała też spojrzenia nowych znajomych, skierowane na jej ramiona i nogi. Miejscowym facetom, zwłaszcza tym o śniadej skórze, osobom kaukaskiej narodowości w żargonie telewizyjno-urzędniczym, nie pozwoliłaby tak na siebie patrzeć. Ale ludziom zagranicznym można co nieco wybaczyć. Było przecież wesoło i miło. I przyjemnie jest wiedzieć, że się komuś podoba. Zabawa w cudzoziemkę nieoczekiwanie okazała się całkiem wciągającą.
    
    Przed fontanną Gonzalo poprosił o jeszcze jedno zdjęcie. Tym razem na telefon Gulnary. Poufale objął towarzyszkę za ramiona, przycisnął do siebie i cyknął wspólne selfie, trzymając komórkę nad głowami.
    
    - Beautiful – pochwalił ...
    ... swoje dzieło i pokazał fotkę najpierw Diego a następnie azjatyckiej piękności.
    
    - Well... – Gulnara nie wiedziała jak zareagować. Ostentacyjnie usunąć zdjęcie, w centrum którego prężył się jej dekolt, czy podziękować za komplement.
    
    Gonzalo nie dał jej jednak czasu do namysłu. Wyrwał jej z ręki telefon, objął ponownie i zrobił jeszcze jedno zdjęcie z góry.
    
    - Very beautiful – powiedział, patrząc Chince głęboko w oczy. Nie mogło być już najmniejszej wątpliwości, którą część ciała chwalił najbardziej.
    
    - Thank you – odpowiedziała Gulnara, a na jej usta zawitał szeroki uśmiech.
    
    Niedługo potem spytała kompanów, jak dużo czasu mogą z nią spędzić, zanim udadzą się na stadion. Gonzalo pogładził ją po przedramieniu i odpowiedział, że na ten mecz biletów nie mieli. Diego mówiący po angielsku znacznie płynniej dodał, że jeszcze nie zdecydowali, gdzie go chcieli obejrzeć. I że w ogóle miasto interesowało ich nawet bardziej niż zmagania sportowców. Zataił przy tym, że jeszcze przed godziną bilety mieli. Zdążyli je sprzedać jakiemuś typkowi gotowemu zapłacić dowolną sumę za wątpliwą przyjemność spędzenia paru dobrych godzin na rozwrzeszczanym stadionie. Nie powiedział też, skąd mieli te bilety ani dlaczego dostali je za darmo. Nie obciążał Gulnary nadmiarem informacji w myśl zasady, że kobieta nie musi wszystkiego wiedzieć. Nie trzeba też dziewczyny przedwcześnie wyprowadzać z błędu. Chciała Argentyńczyków, no to ich miała.
    
    Chinka podskoczyła z radości.
    
    - Let’s explore the ...
«1...345...»