-
Mundial
Data: 25.01.2020, Autor: MrHyde, Źródło: Lol24
... najprawdziwszą Chinką. Nie znalazłszy wolnego miejsca na ławkach przed pomnikiem, przykucnęła na chodniku, jak robią to spontanicznie młodzi turyści z Zachodu. Oni potrafią wręcz beztrosko rozsiąść się gdzie popadnie i głośno rozmawiać. W przeciwieństwie do Rosjan, którzy w miejscach publicznych wolą nie przyciągać niczyjej uwagi. „Różnice kulturowe”, skomentowała w myśli swoje zachowanie, a na jej ustach zarysował się dobroduszny uśmiech. Poczuła się wolną, obywatelką świata. Wspomniała cwaną Alinę, z wdzięcznością za powierzoną pracę. Rozejrzała się dookoła. Nigdy wcześniej nie widziała takiego tłumu w tym miejscu. Słyszała tylko, że po pożarze w dalekim Kemerowo przed paroma miesiącami, wiele osób przyszło właśnie na Plac Puszkina, by wyrazić współczucie ofiarom tragedii. Wtedy, ku zaskoczeniu wielu, policja nie odważyła się rozegnać zbiegowiska, mimo że odbywało się bez zgody mera miasta. Gulnara wtedy nie przyszła. Nie chciała mieć kłopotów. Nie była to jednak żadna wesoła impreza. Nie można porównywać tamtego ponurego marcowego wieczora ze słonecznym letnim dniem, milczącej demonstracji żałobnej z Mundialem, radosnym świętem sportu. W uszach Gulnary rozbrzmiewała muzyka ludzkich głosów, mieszanka języków, jakich nigdy wcześniej nie słyszała. Wyciągnęła telefon żeby sprawdzić, które drużyny grają tego dnia i zidentyfikować narodowość zagranicznych kibiców. Argentyna z Islandią w Moskwie, równolegle w dalekim Kaliningradzie Nigeria i Chorwacja. Przyjrzała się ...
... kilku twarzom. Na policzkach wymalowane niebieskie i białe pasy. U kilku osób czerwony krzyż na niebieskim polu. Czerwonych prostokątów nie zauważyła nigdzie. „Nic dziwnego. Chiny przecież dzisiaj nie grają”, wyjaśniła w myślach, nie zadając sobie pytania, po co w ogóle miała tego dnia odgrywać Chinkę. Klient płaci, klient wymaga. - Hellow! – usłyszała męski głos wysoko nad głową. Odruchowo obróciła głowę, nie spodziewając się, by przywitanie było skierowane do niej. - Where are you from? – zapytał szorstkim basem barczysty mężczyzna z niebiesko-biało-niebieską flagą na policzkach. - From China – odpowiedziała Gulnara. - Nice – odpowiedział inny mężczyzna, znacznie wyższy od tego, który zadał pytanie o kraj pochodzenia, szczuplejszy, mówiący bardziej łagodnym, przyjemnym głosem. Ten sam, który krótkim hellow rozpoczął rozmowę. – Photo? – zapytał wskazując ręką na telefon rzekomej Chinki i gestami wyjaśniając, że chętnie pomoże jej zrobić zdjęcie. - Oh, no, thank you – Gulnara odmówiła grzecznie aczkolwiek nieufnie. Wysoki cudzoziemiec wyglądał sympatycznie, ale życie nauczyło ją ostrożności. Zbyt łatwo jest stracić komórkę w takiej sytuacji. „Chociaż z drugiej strony, jak kogoś stać na lot z Ameryki, bilet na mecz i hotel, nie będzie się łaszczyć na byle smartfon”, wytłumaczyła sobie od razu. - No problem – odpowiedział z uśmiechem mężczyzna i wyciągnął z kieszeni swój telefon. Po chwili miał kilka zdjęć na tle pomnika Puszkina z azjatycką nieznajomą i ...