-
Czysty układ. 10. KONIEC
Data: 30.01.2020, Autor: Meggi, Źródło: Lol24
Moje oczy nie mogły skończyć produkować łez. Nie wiedziałam co mam ze sobą zrobić, jak mam wyjaśnić całą tą sytuację, by mnie źle nie zrozumiano. Nie chciałam być w tamtym momencie niczyim wrogiem, prócz Stiva oczywiście. Czułam w sobie potrzebę, by przerwać to co może się źle skończyć. -Nie mogę tak po prostu zniszczyć życia mojej siostrze!- Czułam jego palce coraz mocniej wbijające się w moje ramiona. Próbował zrozumieć to, że mogłam się źle poczuć, ale nie to, że w ciągu kilku sekund nie znając kompletnie nikogo, kazałam mu nie dopuścić do ceremonii.- Jen!- potrząsnął mnie, chcąc wydobyć chociaż odrobinę z tego co siedzi mi w głowie.- O co chodzi! -Błagam.- mój głos łamał się, -wyjaśnię ci wszystko tylko zrób coś..- Mimo tego, że bałam się, że może mi nie uwierzyć postanowiłam mu wszystko powiedzieć. Nie teraz, nie od razu wszystko.- To on mnie zgwałcił..- Wyrzuciłam to z siebie. Wyplułam z ust jak coś co nigdy nie powinno się w nich znaleźć. Byłam brudna. Moja dusza była aż ciężka od tego, co na niej leżało, a co najważniejsze, bałam się, że przez to co ukrywam, stracę coś cennego.- uwierz mi..- nie wiedziałam jak mam interpretować jego spojrzenie. Było pełne nienawiści ale nie wiem do kogo było kierowane. Do mnie? Mimo, że jeszcze dziś rano mnie całował i szeptał jaka jestem ważna? Do jego szwagra, że okazał się draniem? Puścił mnie w zaczął dreptać swoją ścieżkę przede mną. Jego dłonie mimo że lekko drżały, zaciskał je w pięści. Od czasu do czasu przeczesywał ...
... rekami włosy, zastanawiając się co dalej.- Nie odsuwaj się ode mnie.. Zatrzymał się, jakby to co dopiero powiedziałam jakoś miało na niego wpłynąć. Lekko tylko odwrócił głowę, wcale na mnie nie patrząc. Nie miałam pojęcia czy mi uwierzy czy nie. Wiem tylko, że jeżeli on nic nie zdziała, to zrobię z siebie nawet kretynkę, a nie pozwolę by Lola przekreśliła sobie tym przyszłość. Wiem, że zasługuje na więcej niż takiego drania. Najbardziej się boję, że mi w nic nie uwierzą, nie dadzą wyjaśnić a moje starania spełzną na niczym. A ja naprawdę nie mam złych zamiarów. Tylko czy to komuś da do myślenia? Czy ktokolwiek będzie wstanie dać wiarę temu co powiem? Wątpię, ale wierzę, że coś ich tknie, i nie zapomną tego. Wierzę, że mają jakieś wątpliwości do niego i zaświeci im się lampka nad głową. Patrzyłam jak Richie odchodzi ode mnie. Jak jego dłonie nadal są ściśnięte w szczelne pięści, jak emanowała z niego złość. Obrał kierunek, którym był Kościół. Miałam nadzieję, że postąpi tak jak powinien, jednak gdy przystanął na schodach i odwrócił się, spoglądając w moim kierunku, byłam pewna, że uznał to za jakiś pieprzony żart. Widziałam, mimo że był daleko, jak w jego oczach tliła się nadzieja, że to nie była prawda. Widziałam żal wylewający się stamtąd strumieniami. Straciłam nadzieję, że będzie dobrze, poniosłam wewnętrzną porażkę. W momencie, gdy zniknął za drzwiami budynku, opadłam z sił. Nie widziałam sensu, by tam iść, bo wiem, że skoro on mi nie uwierzył, to nie uwierzy mi nikt. ...