1. Czysty układ. 10. KONIEC


    Data: 30.01.2020, Autor: Meggi, Źródło: Lol24

    ... Idąc przed siebie, starałam się nie myśleć jak po raz kolejny źle ulokowałam uczucia. Byłam w kropce. Miałam ochotę zniknąć. Wyjechać. Do nikąd, tam, gdzie nikt mnie nie zna, gdzie mogłabym zacząć wszystko od początku. Właśnie teraz przyszedł ten czas. Nadeszła chwila, która pomoże mi zapomnieć, przeżyć i żyć dalej.
    
    Moje myśli przerwał chaos, który rozgrywał się nieopodal. Przetarłam oczy, na które już ledwo patrzyłam. Opuchnięte od płaczu, przesłonięte wodospadem łez, skutecznie zapobiegały dobrej widoczności. Jednak gdy usłyszałam znajome głosy, wiedziałam co się święci.
    
    -Jen!- Usłyszałam okrzyk ulgi wydobywający się z ust chłopaka.- Musisz..
    
    -Zamknij się!- Przerwała mu Lola. Domyśliłam się, że jest zła, wręcz wściekła, a jej głos tylko mnie w tym utwierdził.- Czy chociaż ty-zwróciła się do mnie i o dziwo starała się mówić, troszkę łagodniejszym głosem- mogłabyś mi powiedzieć co się dzieję?- Mówiąc to nachyliła się w moim kierunku gestykulując rękami.- Co jest takiego ważnego, że w dniu mojego własnego ślubu, - dźwięk jaki z siebie wydawała, stawał się z każdym słowem coraz to mocniejszy i bardziej zdenerwowany- muszę odejść sprzed ołtarza na jakieś pogaduchy? Powariowaliście?- Richard patrzył to na nią to na mnie i czekał aż się cokolwiek wyjaśni. Miał nadzieje, że coś powiem, lecz widząc mój stan, podjął się tego sam.
    
    -Siostra, przepraszam, - złapał ją za ramię, ciągle patrząc na mnie- jest coś co musisz wiedzieć, niczym weźmiesz ten cały ślub.-Mówiąc to ...
    ... przewrócił oczami.
    
    -Niby co do jasnej cholery!?- Jej cierpliwość się kończyła.- Może ona tez jest z nim w ciąży? To chciałeś mi powiedzieć?- Osłupiałam. Moje serce na kilka chwil przestało bić. Na moment poczułam się, jakbym oglądała jakiś porypany serial w telewizji, że ja w tym nie uczestniczę. A co śmieszniejsze, uświadomiłam sobie, że to co powiedziała mogłoby być prawdą.
    
    -O czym Ty mówisz?- Nie wiedziałam o czym ona mówi, czemu snuła takie domysły. Przecież nigdy nie było takiej sytuacji, z której mogła by cokolwiek sobie dopowiedzieć.- Posłuchaj Lola, ja nie chcę byś popełniła błąd..
    
    -Jaki błąd?- Przerwała mi, a w jej oczach widziałam obrzydzenie dla mojej osoby. Miała mnie dość, i z pewnością zdążyła znienawidzić, że zepsułam jej najważniejszy dzień.- Dowiem się czegoś wreszcie czy będę nadal patrzyła na twoją rozmazaną buźkę?- Złe emocje aż buzowały w jej wnętrzu, chociaż nie było tego widać, ja wiedziałam że tak jest. Nigdy nie widziałam nikogo tak na co dzień miłego, kto był oazą spokoju, by nagle zmienił się o 360stopni. Nie podobało mi się to, chociażby na jej stan, a to zachowanie pasowało do niej jak balon do igły.- Jeśli nie, to wybaczcie, wracam tam, gdzie powinnam być.- Już podnosiła poły sukni do góry, by przy powrocie jej nie pobrudzić, gdy pomyślałam, że lepszej okazji nie będzie.
    
    -Stój!- Podniosłam się z ławki, na której siedziałam. Potrzebowałam kopa, by zrobić ten krok. Bałam się i to bardzo. Szukałam wsparcia, jakiegokolwiek, bym mogła poczuć ...
«1234...»