1. Pod żaglami


    Data: 15.02.2020, Kategorie: Dojrzałe Autor: Woj

    Zawsze ciągnęło mnie do żagli –łodzie z białymi trójkątami budziły tęsknotę za przygodą, samotnością i pozwalały na inne spojrzenie. Długo były to niespełnione marzenia. Aż kiedyś będąc z siostrą u jej znajomych zobaczyłem jacht. Okazało się że oni żeglują już od wielu lat. I tak wybrałem się pewnego lata z nimi na Mazury. Tam poznawałem tajniki halsowania , a w następnym roku zdobyłem uprawnienia żeglarza i sternika. Ponieważ to dość drogie hobby – znów nastąpiła kilkuletnia przerwa. Dopiero na przełomie tysiącleci mogłem sobie pozwolić na powrót do tej formy spędzania czasu. W połowie sierpnia Lechu – ten kolega siostry – miał już ściągnąć swój jacht do siebie , ale zepsuł się jemu „Jeep” którym zawsze go holował poprosił bym ich ściągnął. Pojechałem więc z lawetą najpierw po samochód i w trakcie powrotu dogadaliśmy się że pożegluję sobie 2-3 tyg. I później przytaszczę jacht. Okazało się że teraz mieli dość nowy 4-ro osobowy dwumasztowy z 80-cio konnym silnikiem. Słowem pełen luksus – kuchenka, łazienka. RTV itp.. Tuż przed wyjazdem kuzynce z którą za studenckich czasów miałem dłuższy romans, a 4 lata później spędziliśmy ze sobą 2 gorące noce, odwołano obóz jaki miała prowadzić w górach Świętokrzyskich. Nic nikomu o tym nie wspominając spakowała się i pojechaliśmy. Już w czasie podróży dało się wyczuć rosnące między nami napięcie. I choć żadne z nas o tym nie wspominało, to spojrzenia i wzdychania mówiły więcej niż niepotrzebne w tej sytuacji słowa. Mieliśmy ze sobą ...
    ... komórki, więc nie było obawy że ktoś będzie nas podejrzewał. Już pierwszej nocy doszło do zbliżenia. Wyczerpani długą drogą – ok 500 km. padliśmy do łóżek, ale zamiast snu przychodziły wspomnienia. To już 23 lata minęły od tamtych gorących lipcowo-sierpniowych dni i nocy naszego płomiennego romansu, a 4-ry lata później mieliśmy krótki cudowny incydent miłosny. Ciekawe czy nadal ma takie drobne jędrne piersi ?, gładkie uda, płaski brzuszek ?. Przewracałem się z boku na bok, aż usłyszałem że w kajucie obok, gdzie „spała” Haneczka też koja skrzypi. Po chwili stanęła w kusej „niewinnej” koszulce w drzwiach mówiąc że nie może zasnąć – to pewnie przez to kołysanie - chodź i Ty mnie ukołysz do snu – powiedziała. Kiedy się do niej zbliżyłem pocałowała – najpierw delikatnie – czekając na moją reakcję, a potem namiętnie z języczkiem. Opadliśmy na łóżko - podciągnąłem jej nocną koszulkę odsłaniając cudowne łono i rozpinając guziczki dekoltu by i piersiątka były swobodne. Sam nie wiem kiedy pozbyłem się piżamy. Językiem już pieściłem jej udka , śliską i śliczną cipkę, brzuszek i drobne piersi. Wśliznąłem się na nią przygniatając ją i drażniąc włochatym ciałem. Była tak samo cudowna jak przed laty, a mieliśmy już po 46 lat !. Uniosłem nieco biodra, a ona rozchylając zapraszająco uda wzięła mojego Wacka i pocierała główką o szczelinkę . Delikatnie się opuszczałem wchodząc w tę jaskinię rozkoszy. H cichutko westchnęła i podniosła łono nadziewając się głębiej, aż dopychając ją do pościeli ...
«1234»