-
Śledztwo 3/3
Data: 22.04.2018, Autor: elenawest, Źródło: Lol24
... Adrian i wyszedł, głośno trzaskając drzwiami. Kroki swe skierował natychmiast ku gabinetowi naczelnika. – Niestety nie udało się niczego ustalić – powiedział, gdy tylko wszedł do pomieszczenia. - Zabieraj stąd Alicję i spieprzajcie jak najdalej z miasta. On nie może się o tym dowiedzieć… Posiadasz prywatny samochód? – zdecydował natychmiast przełożony. - Oczywiście. - Więc uciekajcie stąd. Facet jest bardziej przebiegły, niż podejrzewaliśmy na początku. On jej nie może dopaść, więc zezwalam na to, byś zajął z nią jeden pokój, gdziekolwiek się udacie. Nie kontaktujcie się z żadnymi znajomymi. Tu masz telefon na kartę. Dzwonicie tylko na mój wewnętrzny numer i nigdzie więcej, jasne? Żadnych pizz przez telefon, nic! - Jasne, szefie! Możemy zabrać swoje ciuchy z domów? – zapytał jeszcze. - Tak, ale macie się pospieszyć! Adrian niemal wyskoczył z gabinetu przełożonego i popędził w stronę pokoju, w którym siedziała Ala. - Zbieraj się – polecił jej. – Szef kazał nam się zwijać i gdzieś zadekować. Nie mamy zbyt wiele czasu. Trzeba jeszcze zabrać nasze rzeczy z mieszkań. - Jesteś pewny, że to dobry pomysł? – zapytała, posłusznie zbierając najważniejsze rzeczy. - W tej chwili to jedyne wyjście. Znajdujesz się w śmiertelnym niebezpieczeństwie, nie możemy pozwolić, by ten kretyn napadł na ciebie i cię skrzywdził. Musimy się stąd wynieść!... O, panie Łukasik. A co pan tu robi? – zdumiał się, gdy na korytarzu natknęli się na ojca pierwszej ofiary. - A widzi ...
... pan, komisarzu, nie bardzo mam co robić, odkąd zamknąłem sklep, to tak sobie pomyślałem, że może mógłbym pomóc policji w szukaniu tego bandziora. Wiele osób znam ze sklepu, mógłbym dyskretnie popytać, może ktoś coś wie, a wam tego nie przekazał?... - Panie Łukasik… Niech pan nie wymyśla głupot, dobrze? Od przesłuchiwania potencjalnych świadków, to jesteśmy my, a nie pan! I błagam, niech pan nie robi niczego na własną rękę, bo będę zmuszony zamknąć pana na czterdzieści osiem godzin, jasne? – zirytował się Adrian. – I najlepiej będzie, jak wróci pan do domu i przestanie nam włazić w paradę! Do widzenia!... Co za kretyn – mruknął, gdy wsiedli już do samochodu i wyruszyli spod komendy. - Dlaczego tak go krytykujesz? – zdumiała się. – Facet po prostu chce nam pomóc, to nic złego. - Nic złego?! Alicja, przestałaś chwilowo myśleć?!... Nie pomyślałaś o tym, że wejdzie nam w paradę i przed przypadek spłoszy nam mordercę w momencie, kiedy będziemy próbować go złapać? - Może masz rację… Pomożesz mi się spakować? - Myślisz, że zostawiłbym cię tam samą? W życiu! Cztery godziny później zatrzymali się w niedrogim zajeździe. Wynajęli jeden pokój, udając młode małżeństwo. Dopiero w obszernej wannie Ali udało się odprężyć i choć na chwilę zapomnieć o tym, co jej zagrażało. - Masz ochotę na kolację? – zapytała Adriana, wychodząc z łazienki, owinięta jedynie w ręcznik. Mokre włosy zaczęły jej się lekko kręcić w okolicy szyi, dodając jej delikatności. Młody mężczyzna spojrzał ...