-
Spalam się (wersja końcowa)
Data: 28.11.2025, Autor: Anonim, Źródło: Lol24
... musiałam im uświadomić, kto i jaką funkcję pełni w szkole i jak mają się zachowywać. Zrozumieli. – Ech, piękne kobiety zawsze mają łatwiej. – Waldek, ty mi tu makaronu na uszy nie nawijaj, dobrze? – Zawahałam się. – Powiedz mi coś o Niemczyckim. – Mądry chłopak, inteligentny i momentami nieśmiały, ale to pozory. Jest cwany, sprytny i zdecydowanie wyrasta intelektualnie ponad swoich rówieśników. Najlepszy z angielskiego w grupie. – Zaimponował mi dzisiaj. – Wygłupami? Ostatnio głównie tym się wyróżniał. Od kiedy siedzi z Kotkiem w ławce, nie błyszczy mądrością, a kretyńskimi pomysłami. – Ciekawe. – Miałam zupełnie inne wrażenie po monologu tego chłopaka, a sposób, w jaki na mnie patrzył przez moment… zrobiło mi się lekko gorąco między udami. Jestem wyposzczona, ale nie aż tak, żeby wilgotnieć pod wpływem spojrzenia szesnastolatka. Mimo to coś w nim jest. Coś innego, on nie jest tak dziecinny, jak reszta. Mogłam w zasadzie zbierać się do domu, ale postanowiłam zerknąć na wypracowania. Szczególnie interesowały mnie prace wspomnianej piątki. Wygrzebałam ich kartki spośród stosu i zaniemówiłam. „Why redhead is my favourite hair colour?” „Longest penis – an idea of class contest” Wybuchłam takim śmiechem, że praktycznie wszystkie głowy w pokoju nauczycielskim obejrzały się w moją stronę. Niemczycki i Gruszkowski. Reszta napisała względnie normalne opowiadania, ale tych dwóch? Czytałam różne, ale oni przeszli samych siebie. Angielski Gruszkowskiego ...
... był toporny i z małym zasobem słownictwa, Niemczycki? Chłopak ma talent, a już napisanie na koniec „Redhead women are usually very beautiful and you, Miss Smolińska are prime example of my theory” zaleciało bezczelnym podrywem. Twarzą w twarz nie wydawał się taki odważny. No to do domu. Pierwszy dzień za mną. Ciekawy, zabawny i trochę niespodziewany. M. – Och tak, ale cię czuję. – Obfity biust z malinowymi, dużymi sutkami przesłaniał mi cały widok, a na kutasie odbywało się mini rodeo. Jęczała coraz głośniej, w rytm posuwistych ruchów biodrami, a rude włosy zasłaniały jej twarz. Kiedy przyspieszyła tempo i zaczęła krzyczeć, zaciskając się spazmatycznie na moim podbrzuszu, orgazm przyszedł również do mnie. Otworzyłem oczy, błyskawicznie nałożyłem skarpetkę na kutasa i spuściłem się w nią pełną mocą, tak intensywnie, że przed oczami migotały mi mroczki i nie mogłem uspokoić oddechu. Poruszałem jeszcze po nim przez chwilę dłonią, wyciskając resztki spermy, aż opadłem na pościel, zmęczony i zadowolony. Nie miałem do tej pory tak mocnych orgazmów, a kiedy pomyślałem o niej. O pani Beacie. O pięknej, rudej Beatce, nagiej, zależnej ode mnie, będącej w mojej mocy, wykonującej wszystkie polecenia, przyjmującej go w usta, w tyłek, między piersi, pijącej moją spermę, bawiącej się przede mną cipką i rozchylającej ją tak głęboko, że prawie było jej widać nerki. Błyskawicznie stanął ponownie. A pięć minut później potrzebowałem drugiej skarpetki. B. Zbliżała ...