1. Spalam się (wersja końcowa)


    Data: 28.11.2025, Autor: Anonim, Źródło: Lol24

    ... powiedzieć, ale uśmiechnął się tylko i zamknął za sobą drzwi.
    
    Wypuściłam powietrze z płuc i ukryłam twarz w dłoniach. Boże, dopomóż mi. Uratuj mnie przed tym chłopakiem, przecież to niemożliwe, on patrzy na mnie, jak na obiekt uczuć i pożądania.
    
    Co mam zrobić?
    
    Porozmawiać z nim? Wszystkiego się wyprze, a ja zrobię z siebie idiotkę.
    
    – Mój Boże, Rademenes! – Rozdarłam się w progu, tuż po wejściu do mieszkania. Na podłodze leżał kot, mój kochany kotek, który przeżył ze mną ostatnie kilka lat i nie dawał znaku życia. Dopadłam do niego i bez głębszych oględzin wiedziałam, że jest po wszystkim. Łzy popłynęły mi z oczu, a ja uklękłam i zaczęłam łkać.
    
    – Dlaczego ty? Wszyscy mnie zostawili, tylko ty przy mnie trwałeś i teraz nawet ciebie nie mam. – Zawodziłam, tuląc do siebie zimne truchło. Było mi wszystko jedno, straciłam ostatnią istotę, która coś dla mnie znaczyła, a ja dla niej.
    
    Godzinę później zakopałam go w pobliskim lasku. Płakałam cały wieczór i noc.
    
    M.
    
    – Dzisiaj angielski, pewnie znowu będziesz robił do niej maślane oczy, Niemiec. – Szliśmy z Gruchą w błocku pośniegowym do szkoły, paląc papierosy i plując co rusz na boki. Dwa miesiące po przyjściu profesor Smolińskiej do szkoły wciąż fantazjowałem o niej, a kumple nabijali się ze mnie, wrzucając, że zakochałem się w starej babie, która przy korzystnym lub niekorzystnym (zależnie od punktu widzenia) zbiegu okoliczności mogłaby być moją matką.
    
    I wiecie co? Faktycznie tak było. Moją pierwszą ...
    ... prawdziwą miłością nie była moja rówieśniczka z klasy czy szkoły, ewentualnie koleżanka z podwórka, tylko nauczycielka. Czy to zmieniło cokolwiek moim życiu? Tak, bo dzięki tej miłości w kolejnych związkach wiedziałem, czego unikać.
    
    Wracając do rzeczonego dnia, oczywiście odparłem wtedy do Gruchy, żeby poszedł się jebać lub coś w tym stylu i zaczęliśmy obaj się śmiać, ale kiedy wszedłem do sali i zauważyłem, że Beatka (będę nazywał ją po imieniu, ewentualnie zdrobnieniem, tak będzie łatwiej) siedzi przy biurku smutna i z zapuchniętą twarzą, ścisnęło mi serce. Postanowiłem natychmiast, że muszę coś z tym zrobić.
    
    Była tak piękna, tak kobieca i seksowna. Uwielbiałem jej uśmiech, głos, gesty czy jej styl. Wcześniej mało zwracałem uwagę na to, co zakładają na siebie koleżanki z klasy, czy dorosłe kobiety, ale jej przyjście wszystko zmieniło. Zacząłem zauważać, że dziewczyny ubierają się jeszcze jak dzieciaki i nie potrafią podkreślać swoich zalet. Ona była w tym perfekcyjna, a piątkowy ubiór, no cóż, gapiłem się na nią bezczelnie prawie całą lekcję.
    
    Znowu się rozgadałem. Robię się stary i odbiegam często od tematu. Wybaczcie.
    
    Nie miałem jednak pojęcia, co było powodem jej smutku i jak ją rozweselić. W końcu szesnastolatek ma ograniczone możliwości pomocy i wsparcia, a pomysły, które przychodziły mi do głowy, natychmiast lądowały w wirtualnym koszu na śmieci w moim mózgu. Całą lekcję nie mogłem się skupić, wpatrywałem się w jej twarz, w te piękne, wtedy smutne oczy i ...
«12...141516...100»