-
Spalam się (wersja końcowa)
Data: 28.11.2025, Autor: Anonim, Źródło: Lol24
... kombinowałem, co zrobić. Rozległ się dzwonek, a ja miałem pustkę w głowie. Myśl, Niemczycki, do kurwy nędzy! Myśl! – Idziesz czy będziesz tu nocował? – Kotek stał gotowy do ewakuacji obok biurka, czekając na mnie. – Idźcie, zaraz do was przyjdę – odparłem, nie patrząc na niego. Kątem oka widziałem, że zrobił dziwną minę, ale nie odpowiedział i po chwili zniknął. Klasa opustoszała w szybkim tempie, zostaliśmy w niej sami, ja i obiekt moich westchnień, piękna Beatka. Drżąc z ekscytacji, strachu i niepewności wstałem i powoli podszedłem do niej. – Pani profesor? – Siedziała z głową wpatrzoną w książkę, skupiając się tak mocno, że nie zauważyła, kiedy stanąłem obok biurka. Do czytania nosiła okulary w cieniutkich, złotych oprawkach, wyglądała w nich trochę jak gwiazda porno (wtedy nie miałem o tym pojęcia, dopiero teraz uświadomiłem sobie ten fakt). Zaskoczona uniosła głowę. – Czy – zawahałem się – pani czymś się martwi? Nie chcę być natrętny, ale może mógłbym pomóc? – Nie, Michał, nie pomożesz mi. – Zaskoczenie w jej oczach, które przemknęło przez nie jak pociąg Shinkansen, błyskawicznie zniknęło. – Umarł mój kot, który był moim najbliższym przyjacielem i po prostu mam żałobę. – Uśmiechnęła się smutno. – Dziękuję, że zapytałeś. To było miłe. – Bo ja panią bardzo lubię, jest pani profesor jedyną osobą wśród nauczycieli, z którą można normalnie porozmawiać i pożartować, reszta nosi głowę w chmurach i traktuje nas jak gorszych. – Nie dodałem o fantazjach z nią ...
... związanych, które od ponad dwóch miesięcy snułem w myślach, często onanizując się do nich i wyobrażając sobie seks z tą piękną kobietą. – Dziękuję ci, ale chyba nie jest aż tak źle, a ty nieco przesadzasz. – Uśmiech rozjaśnił jej twarz. Chyba zrobiło się jej przyjemnie. – Tak właśnie jest, pani profesor. – Zamilkłem, nie mając tematu do dalszej kontynuacji rozmowy i rozpaczliwie poszukując go w głowie. Beatka wpatrywała się we mnie, a ja czułem się jak coraz większy idiota. – Pójdę już. – Zrezygnowany poddałem się, przeklinając w myślach własną nieudolność. – Gdyby jednak potrzebowała pani pomocy, proszę mi o tym powiedzieć. – Dodałem na koniec. – Dobrze Michał, obiecuję, że tak będzie. – Do widzenia. – Zerknąłem jeszcze na nią kątem oka i zamknąłem za sobą drzwi. – I co, zrobiła ci laskę? – Żart Jordana rozbawił całe towarzystwo w szatni, z wyjątkiem mnie. Miałem ochotę strzelić go w pysk z otwartej, ale nigdy nie preferowałem siłowych rozwiązań, dlatego postanowiłem odegrać się inaczej. – Tobie co najwyżej lokalny menel spod monopolowego mógłby obciągnąć, pod warunkiem, że znalazłby ten rozgotowany makaron, który nosisz w gaciach, cioto. – Pocisnąłem mu, a w szatni zaległa cisza. – Pierdol się, Niemiec. – Jordan wstał, był wyższy ode mnie o pół głowy i silniejszy. Nie bałem się go, ale nie miałem ochoty na bójkę. Chciałem wrócić do domu i spokojnie zwalić sobie konia, do pamięciówki z Beatką. – Zajebać ci w ryj? – Wiesz. – Wstałem i uniosłem głowę w ...