-
Spalam się (wersja końcowa)
Data: 28.11.2025, Autor: Anonim, Źródło: Lol24
... dobrze. – Biedaczka, chora jesteś? – Bardzo ją lubiłam, ale przeszkadzała mi jej upierdliwość. Niestety zachowywała się, jak pies myśliwski, jak już złapała, to nie puściła i tak było też tym razem. – Nie, pani dyrektor. Umarł mi ukochany kot i jest mi bardzo smutno. – Kochanie, chodź tu do mnie. – Przytuliła mnie mocno. Pachniała mocnymi, duszącymi perfumami oraz naftaliną. – Nie zamierzam cię w takim razie na siłę namawiać, ale byłoby naprawdę miło, jeśli choć na chwilę byś się pojawiła. Poza tym będziesz siedzieć sama w domu w piątek wieczorem i smucić się? Daj się przekonać. – Ech, no dobrze. – Zgodziłam się, chcąc nie chcąc. – Przyjdę. Tym sposobem dałam się wmanewrować w coś, co… No cóż, sami się przekonacie. Powinnam uciekać stamtąd, jak tylko go spotkałam. A ja, głupia… Punktualnie o dziewiętnastej wmaszerowałam do szkoły przez główne wejście. W środku kłębił się już spory tłum nastolatków, wśród hordy głów zauważyłam górującego nad wszystkimi Makarskiego, co oznaczało, że gdzieś niedaleko będzie też Niemczycki. Michał. Na myśl o nim, jego spojrzeniu i sylwetce, uśmiechu, głosie czułam niepokój. Chciałam go uniknąć, instynkt podpowiadał, że to dobry pomysł, zwłaszcza po feralnej lekcji z erekcją wiedziałam, że ostatnie co powinnam zrobić, to mieć bliższą styczność z tym dzieciakiem. Jakąkolwiek. Moje myśli, które wokół niego krążyły. To nie było dobre. Ruszyłam szybkim krokiem w kierunku kantorka nauczycieli WF, gdzie przebywała ...
... kadra. I również się nie oszczędzała. Chciałam jak najszybciej schować się przed tłumem. – Cześć, Beti. – Mariola Zielińska, matematyczka, z którą znalazłam trochę wspólnych tematów i często jadłyśmy razem obiady, przywitała mnie buziakiem. – Wyglądasz oszałamiająco. – Dzięki Mariolka, ale ostatnie, na co mam ochotę, to taniec i zabawa. – Westchnęłam. – Przyszłam tu tylko po to, żeby odbębnić obecność i uciec za godzinę, półtorej do domu. – Dziewczyno, z taką figurą i ubiorem to ty się bardziej na imprezę w klubie nadajesz, a nie na dyskotekę szkolną. – Obróciła mnie dookoła. – Kiecka jest świetna, masz taką figurę, że pasuje idealnie, ale bluzka? Wow. – Nachyliła się. – Masz świetnie cycki, wiesz? – Mariolka, cicho bądź. – Zaśmiałam się. Może nie będzie tak źle? – Chodź na papierosa. I masz tu drinka. Podlaszczak robił, więc można śmiało pić. On robi najlepsze. Za to nigdy nie pij od Murasia, czyli naszego wuefisty, bo ten łajdak upije cię połową szklanki. – Dobra. – Uśmiechnęłam się ponownie. Wprawiła mnie w dobry humor. Wzięłam od niej drinka i ruszyłam w stronę wyjścia. Stałyśmy chwilę później na zewnątrz, w kurtkach i czapkach, pykając leniwie. – Muszę lecieć. Poradzisz sobie? – Mariola dogasiła niedopałek. – Moja klasa wzywa, podobno coś zorganizowali z okazji dyskoteki, jakąś niespodziankę. – No to leć. – Machnęłam ręką. – Ja też zaraz idę. Zostałam sama, rozglądając się dookoła. Niedaleka latarnia oświetlała otoczenie w odległości około ...